
Gdy w kwietniu Biblioteka Narodowa opublikowała raport „Stan czytelnictwa książek w 2023 roku”, media zachwycały się, że 43 proc. badanych Polaków przeczytało w ub. roku co najmniej jedną publikację. Natomiast zaledwie 8 proc. ankietowanych miało na swoim koncie siedem lub więcej książek. Czytając rozdział raportu poświęcony literaturze pięknej obcej, nie uświadczymy żadnego nazwiska twórcy pochodzącego z Azji – jedynie nazwisko Liu Cixina, autora „Problemu trzech ciał”, pada jako przykład we fragmencie poświęconym tłumaczeniom na polski zagranicznej fantastyki, a nazwisko Rupi Kaur – jako przykład popularnej poetki. Czy to oznacza, że Polacy nie są zainteresowani tłumaczeniami autorów z Azji? Nic bardziej mylnego!
Twórczość autorów z Azji, w tym również z Bliskiego Wschodu, tłumaczona jest na język polski od lat. Powstały serie wydawnicze jak „Proza Dalekiego Wschodu” Państwowego Instytutu Wydawniczego czy „Seria z żurawiem” wydawnictwa Bo.wiem. Utworzono nawet wydawnictwa specjalizujące się w tego typu literaturze, jak np. Kwiaty Orientu, Kirin czy Tajfuny. Ostatnimi laty także inne wydawnictwa zaczęły aktywnie interesować się prozą z tych rejonów świata, rozciągając swoje zainteresowanie również na autorów o pochodzeniu azjatyckim (będącymi pierwszym lub kolejnym pokoleniem imigrantów, najczęściej do Stanów Zjednoczonych).
Kto więc czyta literaturę azjatycką? Dlaczego po nią sięgają? Czy kraj pochodzenia autora ma znaczenie? Te i wiele innych pytań nurtowało nas, gdy zaczęliśmy przygotowywać drugą edycję Festiwalu Literatury Azjatyckiej w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. Przeprowadziliśmy więc krótką ankietę wśród zainteresowanych. Pomimo że respondentów było niespełna dwustu, to ich odpowiedzi kreślą bardzo ciekawy profil czytelnika, a w zasadzie czytelniczki, ponieważ 82 proc. biorących udział w badaniu to kobiety. Podobna tendencja została wykazana także w raporcie Biblioteki Narodowej – w Polsce kobiety (50 proc.) czytają więcej od mężczyzn (36 proc.).
Z ankiety wyłaniają się klarownie dwie grupy zainteresowanych literaturą azjatycką: mniejsza (13 proc.) to osoby w wieku studenckim (19-25 lat) i młodszym (4 proc. w wieku 13-18 lat) oraz, znacznie większa, stanowiąca 82 proc. badanych, to osoby w wieku dojrzałym (26-35 lat: 38 proc., 36-65 lat: 44 proc.).
Tylko 2 proc. uczestników naszej ankiety przyznało się do czytania od 1 do 5 książek rocznie. Pozostałe osoby znajdują się wśród 8 proc. badanych przez Bibliotekę Narodową: 13 proc. ankietowanych deklaruje przeczytanie 6-12 książek, 17 proc. – 13-24 książek, 28 proc. – 25-50 książek, a 38 proc. respondentów zaznaczyło „powyżej 50”. Osoby te sięgają po różne publikacje, ale najczęściej padające odpowiedzi o preferowany gatunek to literatura piękna (78 proc.), literatura faktu (58 proc.) i fantastyka (49 proc.). Wybierając książkę, kierują się głównie nazwiskiem autora i okładką.
W ankiecie rozróżniono dwa rodzaje „literatury azjatyckiej”: publikacje dotyczące Azji oraz dzieła twórców azjatyckich. Większość badanych czyta oba rodzaje książek (92 proc. – „o Azji”, 96 proc. – autora azjatyckiego). Wydawców i księgarzy powinna zainteresować informacja, że ankietowani sięgają w równej mierze po publikacje najnowsze, jak i te z poprzednich lat.
Czytelnicy literatury azjatyckiej to bardzo świadome grono. Choć przy wyborze książki nie kierują się nazwiskiem tłumacza, to jednak dość często potem to weryfikują: 22 proc. odpowiedziało, że zwraca uwagę na to, kto przełożył daną publikację, a 47 proc. robi to czasami. Natomiast znacznie ważniejsze dla badanych jest to, czy tłumaczono z języka oryginalnego, czy pośredniego (sprawdza to 58 proc., a 22 proc. robi to czasami).
W pytaniach o kraj opisany lub pochodzenie autora przeczytanej książki ankietowani w obu przypadkach najczęściej odpowiadali kolejno: Japonia, Korea, Chiny, a potem Bliski Wschód i Indie. Czy to oznacza, że polscy czytelnicy preferują twórczość z tych regionów? Niekoniecznie. Literatura azjatycka, w tym również poruszająca problematykę Azji, jest nadal niszowa na polskim rynku książki. Przy ograniczonym wyborze entuzjaści często sięgają po to, co jest dla nich dostępne, więc to w dużej mierze odzwierciedlenie oferty wydawniczej, a w mniejszym stopniu upodobań. Można również podejrzewać, że wydawcom jest łatwiej pozyskać prawa autorskie z krajów takich jak Japonia, Korea czy Chiny niż Nepal czy Samoa.
Wysoka świadomość czytelnicza entuzjastów literatury azjatyckiej ujawnia się również w odpowiedziach na pytanie, z jakich krajów chcieliby więcej tłumaczonych książek. Na pierwszym miejscu jest Japonia (48,9 proc.), a na drugim – Chiny (45,2 proc.), kraje, którymi fascynacja Polaków ewidentnie nie słabnie. Natomiast kolejne odpowiedzi mogą zaskoczyć, ale świadczą o tym, że ankietowani wiedzą, co chcieliby czytać, a jednocześnie jasno wskazują, czego brakuje na naszym rynku wydawniczym. Są to kolejno: Wietnam (44,1 proc.), Tajlandia (42 proc.), Korea (38,8 proc.), Mongolia (37,8 proc.), Tybet (33 proc.), Indonezja (29,8 proc.), Bliski Wschód (26,1 proc.) i Indie (25 proc.). W otwartej odpowiedzi padały również kraje takie jak: Filipiny, Kambodża, Malezja, Tajwan, Bangladesz, Pakistan, Afganistan, Kazachstan, Kirgistan, Singapur czy ogólnie Azja Centralna. Powyższa opinia znajduje potwierdzenie również przy okazji pytania o ocenę dostępnej aktualnie na rynku oferty literatury azjatyckiej. Ankietowani doceniają, że wydawcy systematycznie ubogacają tę niszę czytelniczą, choć zaznaczają, że oczekiwania rosną. Badani chętnie widzieliby więcej dzieł z szerzej ujętej Azji, ale odnotowują też przesyt publikacjami typu comfort read, które ostatnimi laty zdają się zalewać półki z nowościami. Wytykają również brak wznowień już wydanych książek.
Na koniec ankiety zamieściliśmy otwarte pytanie: „Dlaczego czytasz literaturę azjatycką?”. Pojawiło się wiele odpowiedzi, w których ankietowani przyznawali się do bycia pasjonatami kultur szeroko pojętej Azji. Część z nich to studenci kierunków orientalistycznych, a część to hobbyści i entuzjaści. To, co ich łączy, to postrzeganie literatury jako okna na świat, którego na co dzień nie doświadczają. Niektórzy zachwycają się stylem i estetyką, innym po prostu znudziła się twórczość amerykańsko-europejska i poszukują nowych doznań czytelniczych. Są tacy, którzy odbywają podróże przez strony książek w miejsca, których prawdopodobnie nigdy nie zobaczą na własne oczy, oraz tacy, którzy pragną przeżyć swoje przygody w Azji ponownie.
Mamy nadzieję, że dzięki takim inicjatywom jak Festiwal Literatury Azjatyckiej, organizowany już po raz drugi przez Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie, coraz więcej osób zainteresuje się literaturą azjatycką, a wydawnictwa sięgną po książki pochodzące z nieznanych dotychczas polskim czytelnikom regionów – jak Mongolia czy Tajlandia.














