Niedziela, 5 marca 2006
Felieton
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeruBiblioteka Analiz nr 160
  Kiedy słyszę o niskim poziomie czytelnictwa w Polsce, myślę o statystyce (badania mówią, że Polak czyta średnio niecałą książkę w roku). Kiedy słyszę o statystyce, myślę o psie. Wedle statystyki, gdy idę z psem na spacer, obaj mamy średnio po trzy nogi. To stary przykład. Dam inny. Równie stary. Mój sąsiad bije swoją żonę codziennie. Ja nie bijam swojej w ogóle. Statystycznie jednak bijamy swoje żony co drugi dzień. Kiedy więc myślę o psie i sąsiedzie (zamiast o żonie sąsiada), zaczynam pojmować bezmiar nieporozumień i przekłamań, w jakich żyje nasza branża. Nie tylko nasza, żeby było jasne. Przyjrzyjmy się sprawie z bliska. Polak czyta zero koma coś tam książki rocznie. Tak mówią badania statystyczne. Oczywiście (podobnie jak przy badaniach spożycia alkoholu) w skład próbki badanej wchodzą oseski, niemowlęta i maluchy do piątego roku życia. Do wspólnego wora badawczego wrzuca się też emerytów, rencistów, obłożnie chorych (w tym w stanie śpiączki), żołnierzy, prostytutki, analfabetów i posłów. Słowem, wszystkich. To się podobno ma nazywać próbka reprezentatywna. Bardzo śmieszne. Ciekawy jest też wybór miejsca dokonania pomiaru. Najczęściej sondę przeprowadza się w dużych miastach. Ale wyniki są już ogólnopolskie. Pytają na Monciaku w Sopocie, a podają, że Kraków, Warszawa, Łobez, Pikusiowo Dolne. Środowisko badań też przecież się liczy. Najczęściej pytają albo na ulicy albo przez telefon. Ale wyniki uśredniają. Uniwerek, PGR, więzienie, Sejm. Reasumując, facet w Pikusiowie Dolnym bez telefonu nie ma szans, by zaistnieć w takim badaniu. Inni wyznaczają mu średni poziom. Decyduje większość, jak w demokracji, gdzie cieć i profesor to równoprawne jednostki. A potem wychodzi niecała kniga na głowę Polaka. Świetny dowcip. Rodzi się pytanie – ile książek musi przeczytać namiętny bibliofil, żeby wyrobić tę żenującą średnią? Rodzi się kolejne pytanie – jeśli ja (załóżmy) czytam rocznie 50 książek, a mój znajomy 70, to ilu „yntelygentów” musi nie czytać w ogóle, by zgadzała się owa kompromitująca średnia? Kłopot ze statystyką polega na tym, że występuje tu proces uśredniania (pies i ja mamy po trzy nogi). Uśrednianie owo zabija matematyczną, bezwzględną, czystą prawdę. Zabija logikę. Przykładzik pierwszy z brzegu. Na mniejszych liczbach, żeby było prościej. Jest nas dziesięciu. Czytam dwie książki w miesiącu. Pozostali nie marnują oczu. Statystycznie czytamy jednak po 0,2 książki miesięcznie na łba. I jak wyglądam? Jak ostatni osioł. Czytam, czytam, a tu nic – nawet na pół egzemplarza mi nie wystarcza. Taki jestem uśredniony, że aż nierzeczywisty. Oczywiście, nie wiem, jaką metodę zastosowano w przywoływanym badaniu. Metod jest bowiem wiele, a każda daje inny wynik. Kto uczył się statystyki i socjologii, wie, o czym mówię. Wystarczy odpowiednio sformułować pytanie. Wystarczy dobrać właściwą próbkę. Wystarczy zaproponować spektrum odpowiedzi. A jak ludziska kłamią w takich badaniach, …
Wyświetlono 25% materiału - 437 słów. Całość materiału zawiera 1749 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki