środa, 16 marca 2011
Rozmowa numeru
Czasopismo"Magazyn Literacki Książki"
Tekst pochodzi z numeru3/2011
Janusz Głowacki napisał dla Andrzeja Wajdy scenariusz filmu o Lechu Wałęsie. Ta wiadomość zelektryzowała wszystkich, ale i zdziwiła – przynajmniej część opinii publicznej. W końcu sławny reżyser z egzaltacją wyznał swego czasu, że chciałby być co najwyżej szoferem Pana Lecha, natomiast autor „Good night, Dżerzi”, znany ironista, nie krył swego mocno sceptycznego stosunku zarówno odnośnie do Lecha Wałęsy jak „Solidarności”. Koronnym na to dowodem jest jego powieść „Moc truchleje”, po raz pierwszy wydana w drugim obiegu w 1981 roku, a niedawno wznowiona w ramach „Kanonu literatury podziemnej”. Publikujemy rozmowę na jej temat. „Moc truchleje” to chyba najbardziej polityczna z pańskich książek? No bo powstawała w wyjątkowo politycznych czasach, kiedy wszystko było polityczne, kobiety, Bóg, alkohol też. Siłą rzeczy i ja zostałem wciągnięty w toczącą się polityczną walkę. Został pan wciągnięty czy sam się pan do tej walki włączył? Zostałem wciągnięty bo w sierpniu 1980 roku pojechałem do Gdańska na strajk. Nie jechałem z intencją walki z komuną, tylko dlatego, że działo się coś niezwykłego. Uważałem, że trzeba tam być. Zdarza mi się mieć intuicję. Długo był pan w Gdańsku?Nie pamiętam, dziesięć dni, tydzień? Wystarczająco długo, żeby napisać o tym, co się tam działo. Napisać inaczej niż wszyscy, powtarzający wtedy niczym mantrę, jak to jest wspaniale, że Polak z Polakiem się dogadał. „Moc truchleje” szła pod prąd ogólnemu entuzjazmowi, temu wybuchowi miłości do robotników, który był po prostu socrealizmem a rebour. Mam swoje prywatne spojrzenie, innego też wybrałem sobie bohatera. Takiego małego człowieczka, zgubionego w sytuacji, która go przerosła. Ufnala. Jak najbardziej. On niewiele rozumie z tego, co się wokół niego dzieje. Z biedy i oszołomienia nowomową stracił umiejętność odróżniania dobrego od złego, jest kompletnie skołowany, w strajku bierze udział przez przypadek. Nie zdaje sobie sprawy, że w istocie jest informatorem bezpieczeństwa, ma olbrzymi szacunek dla władzy, której – oczywiście – bardzo się też boi, ale ile jest strachu w tym szacunku, to już inna sprawa. Strajk jest dla niego szaleństwem, ale jak się tam wepchnął, to wstydzi się wypchnąć. Ufnal doprowadzony został przez pana do postaci karykaturalnej… Nie jestem pewien. On mnie trochę śmieszy, a jeszcze bardziej wzrusza. … ale jego otoczenie ze strajku jest jak najbardziej realne. W powieści występują przecież i Lech Wałęsa, i Anna Walentynowicz, i Andrzej Gwiazda… Mnie się w „Mocy…” najbardziej podoba to, co wymyśliłem i dlatego jej pierwsza część wydaje mi się ciekawsza. Bo jeśli chodzi o sam przebieg strajku, to pisząc książkę miałem złudne poczucie, że wiem więcej od innych, bo byłem tam – na miejscu. Nie wziąłem pod uwagę tego, że wszyscy będą pisać to samo i, od strony informacyjnej, ulegnie to dewaluacji. Będę bronił książki przed autorem, bowiem choć wszyscy pewnie widzieli to samo, to jednak nie zauważyłem, by poza panem ktoś zwrócił wtedy uwagę na znamienny …
Wyświetlono 25% materiału - 456 słów. Całość materiału zawiera 1824 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki