Sobota, 8 lutego 2025
Wychowywałam się w domu pełnym książek, a moi rodzice od małego uczyli mnie, że nikt nie wie wszystkiego. Sami nie uważali się za specjalistów w każdej dziedzinie. Tata był z wykształcenia historykiem sztuki, ale znał się nie tylko na historii sztuki, lecz także na historii. Mama była technikiem medycznym – specjalistką od aparatów rentgenowskich. Znała się na biologii, chemii, ale jej pasją również była historia. Oboje kochali literaturę, choć np. tata uważał, że „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej to potworne nudziarstwo, bo wolał Walerego Przyborowskiego i Charlesa Dickensa. Ale kiedy zadawałam im pytanie, na które nie znali odpowiedzi, odsyłali mnie do stojącej na półce 18-tomowej encyklopedii Orgelbranda. Wiele haseł do dziś jest aktualnych. Gdy miałam jakieś 9 lub 10 lat, na gwiazdkę dostałam encyklopedię dla dzieci. Nosiła tytuł „Polska – moja Ojczyzna”. Pamiętam lakierowaną okładkę z rysunkami dzieci i niektóre hasła, uznane przeze mnie wówczas za interesujące. Na przykład: „Książka”. Otóż jako dziecko dowiedziałam się, że to, co czytam, to kodeks, bo tak nazywa się książkę w okładce. Niegdyś za okładki służyły deski i właśnie stąd się wywodzi powiedzenie „przeczytać od deski do deski”. A pierwsze książki były zwojami papirusu... W encyklopedii mogłam przeczytać o powstaniach narodowych, naukach – zarówno humanistycznych, jak i technicznych, bibliotekach, architekturze, rezerwatach przyrody, gwarach, sztuce ludowej, występujących w Polsce roślinach i zwierzętach i wielu innych sprawach. Była to publikacja wydawnictwa Wiedza Powszechna i kupienie jej w księgarni nie należało do prostych zadań. Miałam tę książkę zapewne dzięki temu, że wtedy tata w TVP prowadził program – Telewizyjny Informator Wydawniczy. Przynosił więc do domu wiele publikacji, w tym wydawnictwa dla dzieci, bo miał do nich łatwiejszy dostęp. Jako dziecko czasami mu te książki reklamowałam, występując przed kamerą i np. przewracając kartki – stawałam się żywą ilustracją tego, że polskie dziecko czyta. Niektóre koleżanki zazdrościły mi tej książki, bo nie była to rzecz tania (220 złotych), więc nie każde dziecko mogło wejść w jej posiadanie. Pewnie dlatego „Polska – moja Ojczyzna” była wśród niektórych moich rówieśników książką kultową. Było tak do czasu aż… poszłam do liceum, a potem zwyczajnie dorosłam i w ramach potrzeb finansowych na ważniejsze rzeczy niż encyklopedia wydana w 1976 roku, z której wiele wiadomości się już zdezaktualizowało, wyniosłam ją do antykwariatu i sprzedałam. Przeminęła więc jak PRL. Minęło jakieś 15 lat od momentu, gdy mój egzemplarz trafił do antykwariatu, a ja zobaczyłam publikację w domu na półce u znajomego. Pamiętałam z niej zdjęcie lekkoatlety Jacka Wszoły, rodziny spacerującej po parku, a także najmłodszego polskiego obywatela. Czy są tam jeszcze? Wraz z innymi gośćmi zaczęliśmy ją przeglądać. Ktoś rzucił, że to propagandowa książka. Ktoś inny, że propagandowa, ale kultowa. A mnie zakłuło coś w sercu. Czemu się jej pozbyłam? Przecież to niesamowita ciekawostka. Chciałam encyklopedię odkupić, ale… w antykwariatach jej …
Wyświetlono 25% materiału - 416 słów. Całość materiału zawiera 1666 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się