środa, 28 sierpnia 2019
Rozmowa z R.J. Palacio, autorką książki „Cudowny chłopak”
– „Cudowny chłopak” błyskawicznie stał się jednym z największych bestsellerów ostatnich lat. Spodziewała się pani podobnego sukcesu? – Powiem całkiem szczerze, że nie liczyłam na tak olbrzymie powodzenie. Najpopularniejszymi  książkami w trakcie pisania „Cudownego chłopaka” były „Zmierzch”, „Igrzyska śmierci” i inne dystopijne powieści w segmencie Young Adults. Moja mała książka o chłopcu z niezwykłą twarzą nie zapowiadała się na dzieło o dużym potencjale sprzedażowym. Nie miałam nawet pewności, czy uda mi się znaleźć wydawcę. A nawet jak już jakiegoś znalazłam, to nikt nie spodziewał się, że to będzie hit. – Książki dla dzieci to grupa z każdym rokiem coraz bardziej różnorodna i ściśle dopasowana do wieku odbiorców. Tworzyła pani powieść dla konkretnej grupy wiekowej? – Pisałam „Cudownego chłopaka”, myśląc o moim starszym synu, który wtedy miał dwanaście lat. Swoją książkę kierowałam do jego rówieśników. Ale nie chciałam też tego za bardzo zawężać. Od początku całkowicie świadomie tworzyłam z nastawieniem, żeby każdy mógł z radością sięgnąć po tę powieść. Nie chciałam niczego upraszczać czy mówić do dzieci z poczuciem wyższości. Zdawałam sobie sprawę, że „Cudowny chłopak” będzie czytany na głos przez rodziców, którzy też powinni czerpać przyjemność z lektury. – Czy postać Auggiego Pullmana miała swoje źródło w jakiejś prawdziwej historii lub wydarzeniu z pani życia? – Zainspirowało mnie bardzo krótkie spotkanie z małą dziewczynką, która miała zniekształconą twarz. Mój młodszy syn na jej widok zaczął płakać. Jego reakcja i moja reakcja na jego zachowanie sprawiły, że po pewnym czasie zaczęłam myśleć: „Jak to jest być tą dziewczynką? Jak każdego dnia mierzyć się ze światem, który sam nie wie, jak na ciebie reagować?”. Doszłam do wniosku, że jedyną odpowiedzią z naszej strony powinna być życzliwość. Wszystko to skłoniło mnie, żeby napisać „Cudownego chłopaka”. – A dlaczego w toku prac nad książką dziewczynka zmieniła się w chłopca? – Sama jestem matką dwóch synów i cały swój czas spędzam w ich towarzystwie. Wiem, jak rozmawiają z dorosłymi i sobą nawzajem. A sama byłam dzieckiem tak dawno temu, że nie mam pojęcia, czym obecnie interesują się małe dziewczynki (śmiech – przyp. red.). – Dzieci potrafią być niezwykle szczere w swoich opiniach. Co powiedzieli pani synowie po przeczytaniu „Cudownego chłopaka”? – Obaj moi synowie zareagowali inaczej ze względu na różny wiek. Młodszy miał wówczas siedem lat, więc przeczytałam mu na głos całą książkę. Było to dla nas obojga niezwykłe, wiążące doświadczenie. Znacznie bardziej stresowałam się reakcję starszego syna, bo wiele drugoplanowych wydarzeń i postaci wyciągnęłam bezpośrednio z jego szkolnego życia: od kolegów aż po nauczycieli. – Jak na to zareagował? – Książka bardzo mu się podobała. Powiedział mi, że powinna być czytana w każdym gimnazjum na terenie kraju. Ale podkreślił, że nie chce, żebym przychodziła do jego szkoły. Bo to byłoby dla niego zbyt osobiste doświadczenie (śmiech – przyp. red.). – Jedną z najmocniejszych stron „Cudownego chłopaka” jest mnogość punktów widzenia. Opowieść Auggiego nie byłaby tak pełna i wciągająca, gdyby nie wkład Vii czy Jacka. Dlaczego zdecydowała się pani na taki styl narracji? – Jedną z moich ulubionych książek zawsze było „Kiedy umieram” Williama Faulknera, w której również znajdziemy kilka różnych punktów widzenia. Niewielu pisarzy decyduje się na taki krok. Gdy zaczynałam pisać „Cudownego chłopaka”, to sama nie wiedziałam, że wykorzystam podobny motyw. Planowałam  całość opowiedzieć z perspektywy Auggiego. Ale postać jego siostry Vii bardzo szybko mnie zainteresowała. Pomyślałam, że jeśli jako autorka jestem jej ciekawa, to zapewne to samo poczują czytelnicy. Zdałam sobie też sprawę, że nie zdołam pokazać pełni doświadczenia Auggiego, jeśli nie wyjdę z jego głowy. Bo przecież częścią tej opowieści jest też jego wpływ na innych ludzi. – Bohater pani powieści natrafił w większości na ludzi, którzy otworzyli się na niego i zaakceptowali jego powierzchowną odmienność. Nie wszyscy mają jednak to szczęście. Co możemy jako społeczeństwo zrobić, żeby poprawić los osób niepełnosprawnych lub z deformacjami? – Najważniejsza jest życzliwość. Bez względu na to, czy chodzi o inny wygląd, jak u Auggiego, różnice kulturowe, inny kolor skóry, odmienne wierzenia czy wybór, w kim się zakochujemy – te różnice blakną w zestawieniu z łączącym nas człowieczeństwem. Mocno wierzę, że najważniejszą cechą ludzi jest  umiejętność okazania współczucia sobie nawzajem. Nasza przyszłość zależy od tego, czy będziemy w stanie razem żyć. Ale musimy spróbować znaleźć w sobie uczucia, o których wspomniałam. – Auggie to chłopiec o niezwykłym poczuciu humoru i przebojowości, czym zdobywa przyjaźń innych osób. Jako główny bohater książki z pewnością nie mógł być inny. Ma też kochających rodziców. Ale w prawdziwym życiu nie każda odrzucona przez społeczeństwo osoba ma takie same umiejętności. – Oczywiście, życie nie jest takie proste. Ale nawet w powieści zaznaczam, że Auggie w pewnym sensie wygrał los na loterii. Jego rodzice wspierali go przez całe życie i mieli wystarczająco dużo pieniędzy, żeby opłacić leczenie. Auggie miał szczęście, …
Wyświetlono 25% materiału - 778 słów. Całość materiału zawiera 3115 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki