Wtorek, 4 lipca 2006
Ankieta
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru171
W trakcie prac nad niniejszym numerem „Biblioteki Analiz” zwróciliśmy się z pięcioma pytaniami do wielu wydawców akademickich i naukowych w Polsce. Na pytania odpowiedziało 11 osób: Włodzimierz Albin – prezes zarządu wydawnictwa Wolters Kluwer Polska (dawniej PWP); Paweł Esse – dyrektor generalny wydawnictwa C.H. Beck; mec. Maria Grzeszczyk – reprezentant prawny PWN; Bogusława Idzik – sekretarz wydawnictwa AWF Wrocław; Jan Kiryjow – dyrektor wydawnictwa SGGW; Monika Kulesza-Czupryn – zastępca redaktora naczelnego publikacji akademickich Lexis Nexis; Joanna Ziemiecka – redaktor naczelna publikacji akademickich Lexis Nexis; Marek Rostocki – prezes zarządu WAiP; Witold Szlęzak – dyrektor wydawniczy Lexis Nexis; Danuta Trzpil – menadżer ds. edytorsko- technicznych Lexis Nexis. Czy znają Państwo obecną sytuację prawną i organizacyjną dotyczącą reprografii w Polsce? Znamy zapisy w prawie autorskim i wiemy jak działa system reprografii, natomiast osobiście nie poświęcam temu problemowi wiele czasu, ponieważ nie wierzę w konkretne efekty. Powiem brutalnie: pracujemy w środku miasta, 3-4 przystanki tramwajem od być może największego jarmarku podróbek w Europie, czyli Stadionu X-lecia. I nikogo ta de facto przestępcza działalność nie boli. Taki jest stan świadomości w naszym społeczeństwie, jeśli chodzi o ochronę własności intelektualnej. Nie wierzę, żeby działania administracyjne, nawet wsparte akcjami służb specjalnych i policji przyniosły konkretną i trwałą poprawę. Wydawcy muszą szukać rozwiązań w ekonomii skali, konsolidacji, outsourcingu usług wydawniczych, a w efekcie w niższych kosztach wytworzenia książek – na arkusz wydawniczy – i w niższych kosztach dystrybucji. MAREK ROSTOCKI Tak, ale jej nie analizujemy, bo nie wierzymy, że coś dostaniemy. WŁODZIMIERZ ALBIN Sytuację prawną i organizacyjną dotyczącą reprografii w Polsce znam bardzo ogólnie. Jesienią ub. roku otrzymałem od firmy z Krakowa prośbę o przesłanie wykazu wydanych w latach 2004-2006 książek z mglistą obietnicą otrzymania rekompensaty z tytułu ich kopiowania, w bliżej nieokreślonych wysokości i terminie. JAN KIRYJOW W Polsce działają dwie organizacje Kopipol i Polska Książka. Organizacje te są uprawnione do pobierania opłat (3 proc.) od producentów i importerów z tytułu sprzedaży urządzeń i nośników umożliwiających pozyskiwanie kopii dzieła. Ustawa stanowi, iż twórcom i wydawcom ma przypadać po 50 proc. z kwoty uzyskanej przez te organizacje. Trudno powiedzieć, jak wygląda naprawdę ten podział, ponieważ nasze wydawnictwo nigdy nie otrzymało środków w ramach repartycji. Kilka lat temu redakcja czasopisma „Człowiek i Ruch” starała się w Kopipolu o zrefundowanie honorariów dla autorów. Niestety, zostaliśmy zignorowani, nie otrzymaliśmy ani środków, ani wyjaśnień. Inną ważną sprawą jest niejednoznaczna interpretacja tzw. osobistego użytku, co też utrudnia rozwiązanie problemu reprografii. Najtrudniejszy jednak problem to niska świadomość społeczeństwa, być może, wynikająca z braku sankcji karnych. BOGUSŁAWA IDZIK To błąd, że istnieją dwa stowarzyszenia zajmujące się pobieraniem opłat od posiadaczy urządzeń reprograficznych, którzy prowadzą działalność gospodarczą w zakresie zwielokrotniania utworów dla własnego użytku osobistego. Ale od początku były tylko problemy. Stowarzyszenia te, po zebraniu opłat mają problemy z ich podziałem pomiędzy uprawnionych. Z Kopipolu i tak nie możemy ich dostać, bo to stowarzyszenie dzieli pieniądze wśród autorów, ale z przeprowadzonych przez nich badań wynika, że jesteśmy najbardziej „kserowanym” wydawnictwem w Polsce. Natomiast Polska Książka, która powinna nam wypłacać odpowiednią część opłat, skoro jesteśmy jednym z głównych zainteresowanych, w ogóle do nas się nie zwracała. W końcu sami wystąpiliśmy do nich, dowiedzieliśmy się, że trzeba wypełnić stosowną ankietę, co też uczyniliśmy. I tyle na razie. Zobaczymy. Chciałabym przy okazji zwrócić uwagę, że istnieje rozporządzenie ministra kultury, o którym nikt nie pamięta, które stwierdza, że tworzy się jakiś organ do walki z naruszeniami prawa autorskiego. Jest to Zarządzenie nr 83 Prezesa Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2000 roku. Ze zdziwieniem przeczytałam, kto wchodzi w jego skład. Otóż są to: minister kultury, sekretarz stanu z MSWiA, podsekretarze wyznaczeni przez Ministerstwa: Finansów, Sprawiedliwości, Edukacji, Nauki, Kancelarię Premiera, Komitet Integracji Europejskiej oraz członków wyznaczonych przez Główny Urząd Ceł, Generalny Inspektorat Celny, Komendanta Głównego Straży Granicznej i Komendanta Głównego Policji. Kto pamięta, że taki zespół w ogóle istnieje? I czy on może działać? Jaki to ma sens? A punktów kserograficznych jest coraz więcej. MEC. MARIA GRZESZCZYK Rozwiązania organizacyjne znam pobieżnie. Wiem, że istnieją dwie organizacje: Polska Książka i Kopipol. Wiem też, że powinny się one zajmować przekazywaniem pieniędzy pobranych od firm zarabiających na ksero i w dużej mierze rekompensujących straty wydawców i autorów. Niestety, nie mamy z żadną z tych firm do czynienia, dlatego że prawdopodobnie nie wierzymy, by funkcjonowały one sprawnie. PAWEŁ ESSE Nasze opinie są zbieżne z wiedzą i opiniami dyrektor WNT Anieli Topulos, Redaktor Naczelnej Publikacji Humanistycznych PWN Anny Kędziorek czy też Sekcji Wydawców Akademickich i Naukowych PIK. Śledzimy zmiany w prawie autorskim i stwierdzamy, że idą w niekorzystnym dla nas – wydawców i autorów – kierunku. Uważamy, mówiąc najkrócej, że prawo autorskie w tym zakresie jest kryminogenne i zabija polską naukę. Wiadomo, że zjawiska nie powstrzymamy. Ważne, by przepisy były jednoznaczne, a obecnie nie są. Ważne, by ich interpretacja była jednoznaczna, a nie jest (patrz: profesorowie Barta i Markiewicz i profesor Błeszyński, mec. Karpowicz; dziennikarze – Joanna Hetman i inni, porównaj sprawy i wyroki sądowe dotyczące kserowania z poszkodowanymi stronami, tj. wydawnictwami prawniczymi; patrz artykuły w „Bibliotece Analiz” i „Portalu Księgarskim”). DANUTA TRZPIL Na ile szacują Państwo skalę kopiowania książek waszej oficyny? (Przede wszystkim z punktu widzenia strat finansowych). Trudno mi odpowiedzieć, jakiego rzędu są to straty. Wiem na pewno, że książki naszej oficyny są kserowane, zgłaszają to prowadzący zajęcia i studenci! BOGUSŁAWA IDZIK Skalę kopiowania książek naszej oficyny szacuje na około 20-30 proc. wartości nakładów w cenach zbytu. JAN KIRYJOW Nie wiem, na pewno sporo. Jestem, mam nadzieję, realistą. Wiem, że nie wygram z działalnością przestępczą, polegającą np. na rozsyłaniu przez Internet plików zeskanowanych książek. …
Wyświetlono 25% materiału - 911 słów. Całość materiału zawiera 3645 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki