Czwartek, 12 marca 2026
Rozmowa z DARIĄ MAJEWSKĄ, prezeską wydawnictwa słowo/obraz terytoria
W zeszłym roku był okrągły jubileusz wydawnictwa – słowo/obraz terytoria skończyło 30 lat! Ale hucznych obchodów z tej okazji nie było? Jubileusz obeszliśmy, cichutko odnotowując, że to już 30 lat… Z powodu pandemii nasze 25-lecie świętowaliśmy z opóźnieniem, więc kolejny jubileusz wypadłby właściwie już dwa–trzy lata później. Czas szybko płynie… To naprawdę imponujące, że działacie już ponad trzy dekady, zwłaszcza jak na tak wyspecjalizowane wydawnictwo – jesteście ekspertami od szeroko rozumianej humanistyki i bardzo dbacie o estetykę książek. Trzymanie się linii programowej niemal bezkompromisowo, stawianie sobie wysokich wymagań estetycznych i edytorskich oraz silne poczucie misji mają bardzo konkretną cenę. Daje nam to mnóstwo satysfakcji, ale też przysparza stałych ekonomicznych kłopotów. To trwanie wymaga sporej determinacji. Z pewnością wspiera was grono wiernych czytelników, którzy wypatrują każdej nowej książki sygnowanej marką słowo/obraz terytoria, swoich ulubionych autorów. Czy zauważacie, że do waszych czytelników dołączają także młodsi czytelnicy, na przykład osoby kończące studia humanistyczne? Wiemy, że całe generacje humanistów wychowały się na naszych książkach, które często służyły im za akademickie lektury. Zaskakuje nas i cieszy, jak są wyczekiwane przez młodych ludzi wznowienia dawno nieobecnych tytułów, które okazują się legendarne. Tak chociażby było z „Filozofią horroru” Noëla Carrolla, „Wampirem” Marii Janion czy „Spiskowcami wyobraźni” Agnieszki Taborskiej. Mamy jednak świadomość, że nie wolno nam się zatrzymywać na utartych ścieżkach i otwieramy się choćby na autorki i autorów młodego pokolenia, którzy nawiązują dialog ze swoimi rówieśnikami. Mamy bardzo młode grono redakcyjne. Stanisława Rośka, założyciela wydawnictwa wciąż w nim aktywnego, i mnie dzieli od niego pokolenie. Świadomie staramy się jednak dać mu głos i przestrzeń z myślą o zachowaniu ciągłości, 2 rozmowie z generacją o innej wrażliwości, inaczej doświadczającą świata. To chyba się jakoś udaje, czego dowodem są nasi czytelnicy w różnym wieku. Sztandarowym tego przykładem stała się jedna z wyrazistszych serii „Humanistyka Środowiskowa”, wykreowana przez młode grono redaktorsko-autorskie od początku do końca, łącznie z projektem graficznym. Buduje się seria poświęcona kulturze popularnej prowadzona przez Grzegorza Fortunę jr, zainicjowana jego nominowanym do Nagrody im. Bolesława Michałka „Elektronicznym bandytą”. Jest też Mark Fisher, którego dwa tomy już wydaliśmy – „K-punk. Książki, filmy i telewizja, muzyka” oraz „Dziwaczne i osobliwe”. Za tym otwarciem na nowe pojawiają się też pewnego rodzaju niebezpieczeństwa, chociażby zarzuty o brak spójności programowej. Wszak niezmiennie się rozwija prowadzona od wielu lat seria „Mnemosyne” pod redakcją Piotra Kłoczowskiego, w której ukazuje się klasyka eseistyki, wydajemy Krzysztofa Pomiana, Stanisławę Przybyszewską, wielkim odkryciem okazała się wznowiona po latach proza gdańskiej pisarki Róży Ostrowskiej i wiele innych. To bardzo ważne podejście. Są wydawcy, którzy zakładali wydawnictwa w latach dziewięćdziesiątych, często to właściwie jedna osoba, która decyduje o wszystkim od początku do końca i trzyma się jednej linii. Nie jestem pewna, czy nasza postawa jest częsta wśród wydawców, pionierów rynku wydawniczego okresu transformacji. Część z nich, zwłaszcza tych mniejszych, ma swoje stałe, wierne grono czytelników i nie ma potrzeby wykraczać poza bliską sobie formułę wydawniczą. Część oficyn prawdopodobnie zaprzestanie działalności wraz z wycofaniem się ich założycieli, nie wszyscy mają komu przekazać pałeczkę. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria stara się nie zamykać generacyjnie i wyjść naprzeciw przyszłości, jesteśmy jej bardzo ciekawi. Wydajecie książki z dużym pietyzmem, one są fantastycznie zaprojektowane. Przykładajcie dużą wagę do oprawy, projektu graficznego, ilustracji, do każdego detalu, bo ważny jest efekt ostateczny. Przez to ich ceny są wyższe. Czy planujecie wydawać tańsze wersje, paperbooki? Ostatnio wydajemy sporo książek w miękkich oprawach, ale nie rezygnujemy z dobrych papierów, na których je drukujemy. Zależy nam, by nasze książki były szlachetnymi i ładnymi przedmiotami, by się nie starzały. Dużą wagę przywiązujemy do starannego opracowania redakcyjnego. A że nasze książki są często obszerne, opatrzone ilustracjami, aparatem naukowym, indeksami – praca nad nimi długo trwa, angażuje sporo osób. Cykl pracy nad książką to nieraz nawet dziewięć miesięcy. Nie wydajemy literatury masowej, nasze nakłady są niewysokie. To musi mieć wpływ na cenę. To jest bardzo długo. Niezmiernie długo i nieekonomicznie. Masz długą historię, jeżeli chodzi o współpracę z wydawnictwem, doskonale znasz wszystkie etapy prac nad książką... Zaczynałam od sekretarzowania redakcji, przez kilkanaście lat koordynowałam pracę w wydawnictwie i współpracę z drukarniami. A redaktorką stałam się niejako przy okazji. Trochę zmusiła mnie do tego sytuacja finansowa (wszyscy musieliśmy dorabiać), ale też miałam potrzebę nauczenia się pracy bezpośrednio z tekstem. Bardzo to zresztą lubię, mogę się przy tym wyciszyć. Dzięki tak wszechstronnemu doświadczeniu znam fach wydawniczy od podszewki. To bardzo mi dziś pomaga. I od trzech lat zarządzasz wydawnictwem, które mieści się w pięknej kamienicy, jako prezeska. Domyślam się, że z dużym wsparciem założyciela – Stanisława Rośka. Jak liczny jest twój zespół? Pracujemy w miejscu z duszą, w starej, pięknej kamienicy z początku XX wieku. Wśród drzew i z krzyczącymi mewami za oknem. Stanisław Rosiek niezmiennie jest zaangażowany w wydawniczą codzienność, ale niewiele byśmy zrobili bez mądrego i zaangażowanego zespołu. Jest nas w sumie piętnastka. Część osób pracuje w niepełnym wymiarze godzin, ale każda z nich jest bardzo ważnym ogniwem w całości. Czy są tytuły, z których jesteś szczególnie dumna? Hmm, takich tytułów pojawia się co najmniej kilka w roku i kolejne są w przygotowaniu. Dużo dla mnie znaczy …
Wyświetlono 25% materiału - 816 słów. Całość materiału zawiera 3265 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.













