Czwartek, 24 lipca 2025
Rozmowa z KATARZYNĄ RODACKĄ, autorką książki „Domy na piasku. Polacy w Iranie (1942–1945)”

Książka stanowi rezultat wykształcenia autorki, czy też może jej rodowodu? Jest efektem wielu różnych wydarzeń, które miały miejsce w moim życiu. Jako studentka iranistyki spotkałam się z historią Polaków w Iranie kilkakrotnie. Do tego dochodzi historia rodzinna. Mój wujek Henryk, zamieszkały w Londynie, we wczesnym dzieciństwie przebył szlak z Syberii do Iranu. Jako półtoraroczne dziecko był deportowany razem z mamą za Ural. Po amnestii w 1941 roku trafił do Iranu, potem do Afryki Wschodniej, a stamtąd do Wielkiej Brytanii. Jego historia była dla mnie inspiracją, by zgłębić ten temat. Jest jeszcze relacja pani Heleny Stelmach, z którą zetknęłam się dzięki współpracy przy pewnym projekcie. Miałam wtedy okazję tłumaczyć fragmenty jej pamiętnika z perskiego na polski, a ta historia została ze mną na długo. Ponadto tkwi we mnie mocne przekonanie, że opowiadając dzieje nawet tak odległe w czasie, warto zastanowić się nad ich uniwersalnym przekazem. Książka jest więc połączeniem tych wszystkich czynników – historii, studiów, opowieści, które przychodziły do mnie przez lata, oraz własnej wrażliwości. Nim polscy zesłańcy dotarli do Iranu, musieli opuścić Związek Sowiecki. Częstokroć im tego nie ułatwiano… Niektórzy mieli szczęście i faktycznie dzięki amnestii dosyć szybko mogli opuścić łagry, w których ich więziono. Inni musieli czekać tygodniami lub miesiącami, aż wiadomość o ułaskawieniu do nich dotrze. Bywało, że po tym, jak Niemcy napadły na Związek Sowiecki, zesłańcy dostawali od komendantów swoich pasiołków wręcz odwrotne informacje. Próbowano im wmawiać, że w takiej sytuacji trzeba pracować jeszcze ciężej na rzecz wspólnej walki z wrogiem. Jeśli jednak udało się w końcu wydostać z łagrów, droga na południe była bardzo trudna. Usiłowano dotrzeć do usytuowanych tam punktów werbunkowych formowanej armii polskiej, licząc na opiekę polskiej administracji. W teorii na czas podróży obiecano Polakom prowiant i gwarantowano im bilety na pociąg. W praktyce nierzadko musieli kraść jedzenie i chować się przed konduktorami. Ewakuacja ze Związku Sowieckiego odbywała się wyłącznie drogą morską? Nie – oprócz statków, które dobijały do brzegu w Pahlawi, Polacy przyjechali do Iranu także drogą lądową. Do Maszhadu autobusami dotarło około 2600 osób, z czego większość stanowili cywile. Irańczycy mieli świadomość losów przybyłych? Niekoniecznie. Przede wszystkim wielu Irańczyków zajmował własny los i konieczność wiązania końca z końcem, nie mieli czasu się zastanawiać, kim są Polacy, których spotykają na swojej drodze w Teheranie czy Isfahanie. Bogatsza i …
Wyświetlono 25% materiału - 375 słów. Całość materiału zawiera 1502 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.











