Czwartek, 12 kwietnia 2007
Rozmowa z Witoldem Załuską, prezesem Gdańskiego Domu Książki
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru192
Od dawna mówi się o konsolidacji Domów Książki. Mówi się, pisze, spotykacie się państwo i nic z tego nie wynika. Dlaczego? Mówi się o tym co najmniej od czasu, gdy rozpadło się Zjednoczenie Księgarstwa, a więc od wielu lat. I wszyscy wiedzą, że byłoby to korzystne, ale ze względów kapitałowych jest to niesłychanie trudne do przeprowadzenia. Mamy różne struktury własności, różne oczekiwania udziałowców – często pracowników, a także różne filozofie prowadzenia biznesów. Do tego zawsze dochodziły lokalne i personalne ambicje. Nie wiadomo jak się łączyć, choć dziś pewnie byłoby łatwiej niż kiedyś, bo przynajmniej problemy związane z rozwiązaniem logistyki transportu odchodzą wraz z rozwojem firm kurierskich. Można jednak razem powołać spółkę, która zajęłaby się logistyką dostaw. Wspólnie występując wobec dostawców, moglibyście uzyskać wyższe rabaty. W teorii tak, w praktyce nie jest to łatwe. Pomijam tu sprawę obsługi bardzo różnorodnych zamówień, bo z tym można sobie poradzić, ale przecież każdy z Domów Książki ma inną sytuację finansową. Są firmy, które mają dobrą płynność, wysokie kapitały i szybko płacą za towar, ale są i takie, które mają duże problemy płatnicze. A proszę popatrzeć, jak wiele spółek powołanych na gruzach państwowych Domów Książki zbankrutowało w ostatnich latach. Ryzyko takiej wspólnej firmy spadłoby zatem na tych, którzy stosunkowo najlepiej zarządzają własnymi firmami. Najsłabsi już odpali – zbankrutował Dom Książki we Wrocławiu, w stanie upadłości jest Łódź, trudna sytuacja jest w Lublinie i Krakowie, rozpadł się Świętokrzyski Dom Książki. Z tymi, którzy zostali, można już myśleć o współpracy. Dlatego takie rozmowy są podejmowane. Ale dla przykładu w Rzeszowie Dom Książki został połączony z hurtownią Nova. W Warszawie sytuacja jest teraz zupełnie niejasna. Wciąż jest wiele znaków zapytania, choć oczywiście współpraca jest możliwa i moim zdaniem powinniśmy szukać rozwiązań dla wspólnego dobra. Jak doszło do powstania Gdańskiego Domu Książki w obecnym kształcie? Geneza naszej firmy jest taka sama jak wszystkich Domów Książki, sięga początku lat pięćdziesiątych XX wieku. Po likwidacji Zjednoczenia Księgarskiego działaliśmy jako samodzielne przedsiębiorstwo państwowe, choć oczywiście była współpraca z Domami Książki w innych regionach kraju. My działaliśmy na terenie dawnych województw gdańskiego i elbląskiego i wówczas należało do nas 110 placówek. Zatrudnialiśmy ponad 450 osób. Restrukturyzacja firmy zaczęła się jeszcze przed 1989 rokiem, a wraz z nią likwidacja części niedochodowych placówek. Później proces przemian firmy nabrał tempa. Wiele dobrych księgarń odłączyło się, zostały przejęte przez ich pracowników, większość zresztą z naszą pomocą. Inne zostały zamknięte. Uczestniczyłem w tym procesie, gdyż od 1990 roku kierowałem PP Dom Książki w Gdańsku. Najlepsze księgarnie działały oczywiście w Trójmieście i Elblągu oraz w dawnych powiatowych miastach jak: Wejherowo, Kartuzy czy Puck. Proces prywatyzacji rozpoczął się w 1995 roku, wówczas powstała spółka pracownicza, zaś umowa leasingowa została podpisana w 1996 roku. Wówczas spółka przejęła 31 księgarń. Przystąpili do niej prawie wszyscy nasi ówcześni pracownicy – 116 osób. A ilu teraz jest udziałowców? 77. Firma zatrudnia 90 osób, oczywiście obecnie nie wszyscy są udziałowcami – minęło dziesięć lat, a rotacja kadr jest naturalna. Pan ma największy pakiet udziałów. Tak, ponad 17 proc. Nie kusiło pana by skupić większość – jak to zrobił Jerzy Okuniewski w dawnym Domu Książki Olsztyn? Nie. „Olsztyn” był w innej sytuacji niż my, od początku odmiennie przebiegała prywatyzacja. My powstaliśmy jako spółka typowo pracownicza, której rej pierwszym celem było utrzymanie miejsc pracy w tej samej branży. I właściwie, mimo upływu ponad dekady od prywatyzacji, ten cel jest nadal aktualny. Dla udziałowców i Rady Nadzorczej najważniejsza jest przyszłość księgarń i pracowników, nie jest to typowa spółka kapitałowa, której udziałowcy nastawieni są na zysk i dywidendę za wszelką cenę. Ile księgarń obecnie należy do Gdańskiego Domu Książki? 22. A zatem z roku na rok kolejnych placówek ubywa… Niestety. Zamykamy te księgarnie, które przynoszą straty, w 2006 roku też jedną zamknęliśmy. Teraz wszystkie są rentowne. Czy może pan wymienić najważniejsze placówki Gdańskiego Domu Książki? Największa jest ta, nad którą teraz rozmawiamy, gdzie mieszczą się też nasze biura – przy ul. Miszewskiego w Gdańsku-Wrzeszczu. Generuje ona 2,5 mln zł rocznego obrotu. Inne ważne księgarnie to: przy ul. Monte Cassino w Sopocie (ponad milion sprzedaży), przy ul. Długiej w Gdańsku, choć tam obroty spadają, oraz księgarnie w Kościerzynie i Elblągu. Księgarnia w Kościerzynie daje nam rocznie 1,4 mln zł obrotu, pomimo konkurencji w tym mieście. Dlaczego akurat Kościerzyna może pochwalić się tak dobrym wynikiem? Bogate miasto, dużo turystów, a poza tym dobra lokalizacja. Jaki był obrót całej firmy za 2006 rok? Około 13 mln zł. Znów spadły. Spadły. Od obrotu ważniejsza jest dla mnie płynność finansowa firmy, a tą mamy chyba jedną z lepszych w branży. Nie byłoby to jednak możliwe, gdybyśmy w porę nie likwidowali nierentownych księgarń. A jak z zyskiem? Za 2006 rok ponad 200 tys. zł netto. O, to tu też nastąpił spadek… I to znaczący, w poprzednich latach mieliśmy dużo większe zyski, powyżej pół miliona złotych. Na wyniku ubiegłorocznym zaważyła bardzo duża racjonalizacja zapasów – przeszacowaliśmy ich wartość, zmniejszyliśmy stany. Czy prywatyzacja i spłata rat leasingowych były dużym obciążeniem dla spółki w pierwszych latach jej działania? Spłaciliście majątek …
Wyświetlono 25% materiału - 822 słów. Całość materiału zawiera 3289 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1A. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
1B. Dostęp czasowy 15 minut
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się