środa, 29 kwietnia 2026
Rozmowa z RAFAŁEM DAJBOREM, autorem książki „07 zgłoś się. Milicyjny serial wszech czasów”

Z czego, pańskim zdaniem, wynika ponadczasowa popularność serialu „07 zgłoś się”? Porucznik Sławomir Borewicz to świetnie wymyślona i doskonale zagrana postać, otoczona równie świetnie zagranymi postaciami innych oficerów milicji oraz przestępców. A do tego fakt, że reżyser serialu, Krzysztof Szmagier, był dokumentalistą i przy okazji kręcenia fabuły odnotowywał skrzętnie elementy tamtej rzeczywistości, sprawia, że dziś „07 zgłoś się” to ruchome muzeum swoich czasów. Z 21 odcinków kręconych od 1976 do 1987 roku wyziera obraz tego, jak wyglądały ulice, mieszkania, domy, szpitale, dworce kolejowe, szkoły. Jak się Polacy ubierali, bawili, czym jeździli. Jak wyglądały wnętrza ówczesnych pociągów, a jak wnętrza samolotów pasażerskich. Wyrazisty główny bohater, szybka akcja, świetne aktorstwo, dokumentalny „pazur” reżysera okazały się być przepisem na serial ponadczasowy. Produkcja miała na celu ocieplenie wizerunku Milicji Obywatelskiej? W założeniu władz ówczesnej TVP z pewnością tak. Tyle że dla Szmagiera najważniejsze były inne kwestie: miała być atrakcyjna akcja, zaskakująca, a przy tym wiarygodna fabuła, sprawnie nakręcona kryminalna opowieść, parę pościgów samochodowych, trochę strzelaniny. Nic więc dziwnego, że nie wszystkim „możnym” ówczesnej władzy serial się podobał, a Związek Radziecki nigdy nie zakupił „07 zgłoś się” dla swojej telewizji. Milicjanci byli dużo bardziej chętni oglądać nieregulaminowe wyczyny Borewicza niż cenzorzy. Ci ostatni próbowali obstawać przy politycznie „słusznym” wizerunku oficera MO. Wsparcie milicyjnych konsultantów pomagało Szmagierowi w starciach z cenzurą. To jest zresztą ciekawe – z pozoru można by myśleć, że serial milicyjny powinien w tamtych czasach wzbudzić entuzjazm władzy, a co za tym idzie – doczekać się pochlebnych recenzji w prasie, która musiała przechodzić przez cenzorskie oko i nie mogła publikować treści jawnie sprzecznych z linią rządową. Nic bardziej mylnego. Cenzorzy mieli do serialu sporo uwag, a pierwsze recenzje „07 zgłoś się” były druzgocące. To zresztą typowe, że komedia i kryminał bywają uznawane przez „znawców” za gatunki popularne, więc w ich mniemaniu gorsze, idealne wręcz, by się wyzłośliwiać. Recenzenckie drwiny z „07 zgłoś się” do złudzenia przypominają kpiny z filmów Barei czy serialu „Czterdziestolatek”. Scenariusze dyskontowały powieści milicyjne, do dziś mające grono wielbicieli? Szmagier adaptował na ekran milicyjne kryminały, ale w taki sposób, że pisarze nie poznawali często na ekranie stworzonych przez siebie fabuł, przerabiał je gruntownie, „dolewał” sensacyjnej otoczki, a wycinał propagandowe, nudne, polityczne kawałki. Powieść milicyjna ma rzeczywiście do dziś swoich entuzjastów, bardzo zresztą rozsądnych, potrafiących docenić jej walory rozrywkowe, jej wartość jako dokumentu swoich czasów, a jednocześnie nie zamykać oczu na jej propagandową wymowę, dużo zresztą większą niż w „07 zgłoś się”. Ingerencje cenzuralne w serial się zdarzały? Owszem. Z odcinka „Złoty kielich z rubinami” wyleciała scena erotyczna Bronisława Cieślaka i Joanny Bogackiej, bo dla cenzorów nie do przełknięcia było to, że oficer milicji uprawia seks z kobietą, która okaże się głównym czarnym charakterem. I nie miało znaczenia, że wtedy Borewicz jeszcze nie wiedział o tym, że to przestępczyni. Z kolei z odcinka „Strzał na dancingu” musiano usunąć ujęcie pomnika stoczniowców zabitych w 1970 roku. Pewien bój został także stoczony o postać granego przez Teodora Genderę milicjanta z drogówki, który w odcinku „Wisior” zwrócił się do Borewicza epitetem „baranie”. Ostatecznie „baran” został w odcinku, choć funkcjonariusze drogówki byli tym zapewne niepocieszeni. W roli porucznika Sławomira Borewicza obsadzono aktora amatora. Wygrał casting z zawodowcami? Został wybrany przez Krzysztofa Szmagiera, gdy m.in. Jan Englert i Piotr Fronczewski z różnych powodów odmówili, a Krzysztof Chamiec mnożył zaporowe wymagania, czyli, de facto, też odmówił. Panowie …
Wyświetlono 25% materiału - 504 słów. Całość materiału zawiera 2017 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














