Wtorek, 3 kwietnia 2018
ROZMOWA Z MAGDALENĄ DUSZYŃSKĄ-WALCZAK – PREZES GRUPY NOWA ERA
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeruBiblioteka Analiz nr 477 (5/2018)
Co to dzisiaj znaczy Nowa Era? Dobre pytanie! Nowa Era jest największym wydawcą i największą firmą edukacyjną w kraju. Nowa Era to także pomysł na inspirującą i skuteczną edukację, która ma pomóc każdemu człowiekowi odkryć i rozwinąć drzemiący w nim potencjał. Największa firma w dwóch kategoriach? Właśnie w tych dwóch segmentach Nowa Era ma najsilniejszą pozycję na rynku edukacyjnym, który od 2014 roku „trochę” się zmienił. Wtedy pojawiła się koncepcja podręcznika rządowego do edukacji wczesnoszkolnej i zmienił się model finansowania rynku edukacyjnego. Czy dla rynku i dla Nowej Ery była to tragedia? To była olbrzymia zmiana, która spowodowała bardzo duży spadek wartości rynku. W wyniku zmiany modelu finansowania w ciągu trzech lat wartość rynku edukacyjnego spadła o niemal 50 proc.! Z poziomu blisko jednego miliarda złotych rynek skurczył się do około 500 mln zł. Od tego czasu mamy do czynienia z wieloma zmianami w obszarze edukacji, więc rynek mocno fluktuuje. Zaczęło się w roku 2014 od zmian w obszarze edukacji wczesnoszkolnej, w 2015 roku nastąpiła zmiana finansowania na innych poziomach, a od roku 2017 jest wdrażana kolejna reforma, wprowadzająca ośmioletnie szkoły podstawowe i czteroletnie licea. Czy jednak reforma i inne posunięcia ministerialne w sferze podręczników nie spowodowały pewnego zwiększenia wartości rynku? Tylko chwilowo i jednorazowo, bo jednocześnie nałożyły się na siebie dwie reformy. Natomiast wartość rynku w przeliczeniu na jednego ucznia jednak spadła i to o około 40 proc. Taka jest rzeczywistość. Czy jednak w 2019 roku wartość rynku może trochę wzrosnąć? Nie, bo do systemu dotowanych podręczników wejdzie tylko jedna nowa klasa – klasa szósta szkoły podstawowej. Czy dla Nowej Ery wprowadzone zmiany były jednak tragedią? Nie nazywałabym tego tragedią, chociaż był to dla nas trudny okres. To była duża zmiana, więc i duże wyzwanie. Musieliśmy zmienić naszą strategię i dostosować się do nowego modelu funkcjonowania rynku edukacyjnego. W 2015 roku przeszliśmy również przez trudny okres zwolnień grupowych. Czy to wszystko zatrzęsło wydawnictwem? Niewątpliwe. Najtrudniejsze były zwolnienia grupowe – musieliśmy rozstać się aż z kilkudziesięcioma pracownikami. Gdy rozmawialiśmy w 2015 roku, usłyszałem, że reakcje wydawnictwa na zmiany w edukacji były spokojne, bo nie było presji ze strony właścicieli. Mieliście obserwować rynek i szukać rozwiązania… Tak rzeczywiście było. Trudność polegała jednak na tym, że zmiana była niespodziewana, przebiegała w bardzo dużym tempie, a jej skala była rozległa. Decyzje zapadły bardzo szybko. Pierwsze zapowiedzi pojawiły się w styczniu 2014 roku, a we wrześniu tego samego roku rządowy podręcznik już został wprowadzony do klas pierwszych szkół podstawowych. Cały rynek nauczania zintegrowanego został zmieniony i wycięty do poziomu zeszytów ćwiczeń. Struktura finansowania rynku została ogłoszona i wdrożona w segmencie klas 1-3 od 2014 roku, a w pozostałych w segmentach od 2015 roku, a więc bardzo, bardzo szybko. I była to ogromna zmiana zarówno dla wydawców czy hurtowni, ale także oczywiście dla szkół, bo przecież było to także bardzo duże wyzwanie dla nauczycieli i dyrektorów szkół. I kolejny dramat dla księgarzy… Oczywiście! W konsekwencji przełożyło się to na radykalny spadek ich obrotów. Czy zmiany po wyborach parlamentarnych na jesieni 2015 roku spowodowały zatrzymanie negatywnych tendencji w sferze podręczników? Że reforma ponownie zatrzęsła szkołą, to wiadomo… Tak, to faktycznie ogromna zmiana dla szkół. Jeśli chodzi o wydawców, to reforma systemu oświaty spowodowała, że musieliśmy przygotować w bardzo krótkim czasie nowe podręczniki do nowej, zreformowanej szkoły. Niektórzy mówią, że wydawcy tylko pozmieniali okładki… Nie jest to prawda, chociaż rzeczywiście pojawiają się takie głosy. Nie ocenia się jednak książki po okładce. We wszystkich naszych podręcznikach są istotne zmiany – w niektórych głębsze, w niektórych mniejsze, ale we wszystkich są! Przede wszystkim obowiązuje nas podstawa programowa i zakres zmian w podręcznikach jest dostosowany do zakresu zmian przez nią wprowadzonych. Na przykład anatomia człowieka jest od lat anatomią człowieka i jeśli była w programie drugiej klasy gimnazjum, a teraz jest w klasie siódmej szkoły podstawowej, to w zakresie tego zagadnienia nie zaszły istotne zmiany. Szkielet człowieka dalej jest jego szkieletem, trudno wymyśleć tutaj coś innego. Jednak już w języku polskim stworzyliśmy zupełnie nową ofertę, bo zakres zmian programowych był bardzo rozległy. Takie działania miały być podjęte szybko… I wykonane w bardzo krótkim czasie! To było ogromne wyzwanie. Natomiast po względem modelu finansowania nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu podręczniki są finansowane przez państwo. Dla których klas? Według nowych przepisów wprowadzonych w 2017 roku system dotacyjny obejmuje publikacje do klas od pierwszej do ósmej szkoły podstawowej. W tym roku szkolnym nowa dotacja obejmuje klasy pierwszą, czwartą i siódmą i będzie sukcesywnie wprowadzana do kolejnych klas według harmonogramu reformy. Jeśli chodzi o dotację na podręczniki, to zgodnie z tzw. starą reformą, obowiązywała ona w klasach 4-6 szkoły podstawowej i w gimnazjum. W 2017 roku nałożyły się więc na siebie dwie reformy – stara reforma z 2015 roku i nowa, która weszła w roku 2017. Spowodowało to więc wspomniany wcześniej jednorazowy wzrost wartości rynku. Dla uczniów z „niefinansowanych” roczników podręczniki muszą kupić rodzice? Nie, bo książki zostają w szkole przez trzy lata. Czy to jest realne, aby przez trzy lata korzystać z tych samych podręczników? To zależy od przedmiotu i ucznia, ale w zasadzie jest to możliwe. Oczywiście rodzi to też konsekwencje dla sposobu nauczania. Związany jest z tym także temat prac domowych. Konieczna jest także większa uważność uczniów, aby podręczników nie niszczyć. Takie „trzyletnie” rozwiązanie musiało spowodować zmniejszenie wartości rynku? Tutaj mamy do czynienia z dwoma mechanizmami. Jednym jest limit cenowy na komplet podręczników. Na przykład cały komplet podręczników dla klasy czwartej szkoły podstawowej nie może kosztować więcej niż 140 zł i do takiej kwoty podręczniki są finansowane przez państwo. Pieniądze z Ministerstwa przesyłane są do jednostek samorządu terytorialnego, a te przekazują je szkołom. Szkoły składają u nas zamówienia i dostarczony komplet podręczników zostaje w szkole na trzy lata. Uczeń po skończeniu klasy czwartej zostawia podręczniki w szkole i przez następne dwa lata korzystają z nich następne roczniki, dla których szkoła …
Wyświetlono 25% materiału - 869 słów. Całość materiału zawiera 3477 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki