Piątek, 24 kwietnia 2015
Rozmowa z Adrianem Markowskim, autorem książki „Sąsiady”
– Ponad cztery dekady temu „Alibabki” śpiewały „Jak dobrze mieć sąsiada”. Chyba nie podziela pan tego zdania… – Trudno zaprzeczyć, że już sam tytuł książki prowokuje tego rodzaju skojarzenia. Jednak z mojej perspektywy ograniczenie świata przedstawionego do obszaru kamienicy, podwórka, ulicy, czy dzielnicy zamieszkiwanej przez „sąsiadów” miało charakter czysto techniczny. W „Sąsiadach” mamy do czynienia z zamkniętą, miniaturową społecznością (ściślej: anty-społecznością), którą możemy obserwować pod szkłem powiększającym. „Sąsiad” jest kimś z konieczności znajdującym się w kręgu zainteresowań innych sąsiadów, kimś kto nieustannie dostarcza im punktu odniesienia. Może być kimś, komu zazdroszczą, albo kimś, kto zazdrości im – jednak zawsze będzie występować pewnego rodzaju relacja, od której w żaden sposób nie można się uwolnić. – Czy podwórko opisane w pańskich opowiadaniach istnieje w rzeczywistości? – Cała scenografia „Sąsiadów” w pewien sposób istnieje, aczkolwiek nie w jednym miejscu i czasie. Co prawda, opisy są w książce sprowadzone do niezbędnego minimum, pozostawiając czytelnikom ogromną swobodę w zapełnianiu całej niedookreślonej przestrzeni własnymi obrazami, jednak film Grzegorza Królikiewicza dowodzi, …
Wyświetlono 25% materiału - 164 słów. Całość materiału zawiera 656 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.










