Wtorek, 1 lipca 2025
U schyłku dwudziestolecia międzywojennego doszło do procesu sądowego, który szeroko nagłośniła prasa. Chodziło o konflikt pomiędzy dwoma znanymi pisarzami: Tadeuszem Boyem- -Żeleńskim, krytykiem teatralnym i literackim, felietonistą, monografistą, tłumaczem z literatury francuskiej, oraz Tadeuszem Konczyńskim, dramaturgiem i prozaikiem, autorem romansów i powieści fantastycznych. Konczyński zarzucił Boyowi obrazę osobistą zawartą w opublikowanej w 1938 roku książce „Krótkie spięcia”. Poszło o recenzję teatralną, a konkretnie o jedno zawarte w niej słowo. Pisząc sprawozdanie z prapremierowego spektaklu dramatu historycznego „Zburzenie Jerozolimy” autorstwa Konczyńskiego, wystawionego w warszawskim Teatrze Polskim w grudniu 1935 roku, Żeleński po merytorycznym omówieniu utworu oraz przedstawienia zamieścił w artykule następujący wywód: „Sztuka p. Konczyńskiego, a raczej jej sposób wejścia na scenę, ma już swoją legendę. Autor tak się przejął chytrością swoich Rzymian czy Żydowinów, że postanowił wedrzeć się w mury Teatru Polskiego podstępem. Uznał skromnie, że lepiej będzie złożyć skrypt anonimowo, jako dzieło młodego autora, pragnącego pozostać w cieniu. Odkrywać młode talenty jest ambicją kierownictwa literackiego, które też rzuciło się na tę sposobność z chwalebnym entuzjazmem; wywiązała się korespondencja, zakończona niemałą konsternacją, gdy młody autor okazał się starym fabrykantem scenicznym. Ale honor nie pozwalał się cofnąć; wystawiając »Zburzenie Jerozolimy« teatr lepsze dał świadectwo swojej słowności i konsekwencji niż swemu znawstwu”. Recenzja ukazała się w „Kurierze Porannym” i autor sztuki nie zareagował na nią, wychodząc z założenia – jak to zeznał później w postępowaniu sądowym – że żywot tekstu publicystycznego w gazecie codziennej jest krótki, jednodniowy, ulotny. Co innego zamieszczenie w książce, a tego właśnie dokonał Żeleński, włączając go do „Krótkich spięć”, czyli kolejnego zbioru „wrażeń teatralnych” będących kontynuacją wydawanego w latach dwudziestych cyklu „Flirt z Melpomeną”. Tom ten ukazał się w roku 1938 nakładem Roju, prawdopodobnie Boy zdążył już dawno zapomnieć o sztuce Konczyńskiego, mając każdego wieczora nowy materiał do opisania. Szokującym zaskoczeniem musiało zapewne okazać się wezwanie go do sądu w charakterze oskarżonego o zniesławienie w tekście sprzed trzech lat. A chodziło o jedno słowo: podstęp. „Postanowił wedrzeć się w mury Teatru Polskiego podstępem” – głosił inkryminowany cytat. Autor „Zburzenia Jerozolimy” uznał, że książka utrwala zniewagę i nawet po wielu latach czytelnik biblioteki czy klient antykwariatu będzie mógł zajrzeć do „Krótkich spięć” i czytając to, co Boy napisał, dojść do wniosku, że… „Ten Konczyński to nie był gentleman”. A był? Filozof, szachista, piłkarz Przyjrzyjmy się sylwetce, postaci i dorobkowi pisarskiemu Tadeusza Konczyńskiego. Urodził się w Krakowie 19 marca 1875 roku w rodzinie urzędniczej. Ukończył wydział filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1899 roku uzyskał tytuł doktora za rozprawę na temat twórczości modnego w połowie XIX wieku autora tragedii historycznych Józefa Szujskiego. Zamierzał poświęcić się pracy naukowej i nawet wyjechał na stypendium do Londynu w 1901 roku, żeby studiować tam literaturę angielską i skandynawską. Ale kiedy po dwóch latach powrócił do kraju, miał mocno zakorzenione ostateczne postanowienie: zostanę pisarzem. I został: i to nie tylko człowiekiem pióra, bo okazjonalnie zajmował się również reżyserią, a nawet dyrektorował teatrom, w tym Ludowemu w Krakowie i Dramatycznemu w Warszawie. Był zapalonym szachistą i piłkarzem, w obu tych dyscyplinach sportowych udzielał się nie tylko jako zawodnik, ale i działacz. Skandal w duchu „Wesela” Pierwsze utwory Konczyńskiego ujrzały światło dzienne jeszcze przed obroną doktorską. W 1898 roku na scenie teatru łódzkiego wystawiono jego młodzieńczą sztukę zatytułowaną „Z burz życia”. Nie odniosła sukcesu. W tym samym roku dziennik „Słowo Polskie” zamieścił jego esej o twórczości włoskiego poety Gabriela d’Annunzia. W 1900 roku Teatr Miejski w Krakowie wystawił „Otchłań”, sztukę psychologiczną napisaną pod wpływem modnych dramaturgów modernistycznych, z Przybyszewskim i Ibsenem na czele. Utwór wzbudził zainteresowanie, miał dobre recenzje, o autorze zaczęto mówić „w środowisku”. Potem nastąpił wyjazd do Londynu, a po powrocie Tadeusz Konczyński rzucił się w wir pracy literackiej. W Warszawie wystawił powstały w Anglii dramat „Błędne ognie”, dla sceny lwowskiej napisał komedię „Pozłacana głowa”. Oba utwory przeszły wprawdzie bez większego rozgłosu, …
Wyświetlono 25% materiału - 565 słów. Całość materiału zawiera 2263 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.










