Czwartek, 26 września 2019

W pierwszej klasie szkoły podstawowej siedziałem w drewnianej ławce z lekko pochyłym blatem, zabezpieczonym wystającą na centymetr listwą, która miała zatrzymywać zsuwające się zeszyty i obsadki. Bo w drugim końcu blat miał dziurę na kałamarz i wyżłobienie głębokie na tyle, by ołówek i obsadka mogły w nim spoczywać. I nic więcej, jeśli pominąć rysy i nacięcia zostawione przez sztubaków, z mebelka – solidnego i nieruchawego – korzystających przede mną. Nie wiem, co o tym zadecydowało, koledzy z mego rocznika w innych szkołach już tego nie doświadczyli, ale jako pierwszoklasista miałem zajęcia z kaligrafii. Może mojej wychowawczyni elementarz Falskiego wydał się zbyt mało wymagający? Umiałem już pisać i czytać, nauczyłem się w domu z nudów, więc kaligrafię potraktowałem jako naturalne rozszerzenie lekcji, rodzaj uzupełnienia – nie przypomnę sobie już, co robili wtedy moi koledzy, którzy dopiero poznawali litery. Pamiętam w każdym razie, że bardzo zadowolony był mój ojciec, piszący pięknym charakterem, a na moją „bazgraninę” patrzący kosym okiem. Mało tego, czasem kazał mi przepisywać zadania! …
Wyświetlono 25% materiału - 164 słów. Całość materiału zawiera 659 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














