Czwartek, 1 grudnia 2011
Rynek książek militarnych
Czasopismo"Magazyn Literacki Książki"
Tekst pochodzi z numeru11/2011
Rynek książek militarnych… Niby wiadomo o co chodzi, ale może… chyba… właściwie… To nie do końca tak… Ciii! Może bezpieczniej o tym nie mówić. Wszak o wojsko w końcu chodzi, nieprawdaż? Przyjmijmy umownie, że za książki „militarne” uznamy publikacje techniczne na temat sprzętu wojskowego oraz związane z historią wojen i wojskowości. To nieostre skądinąd rozróżnienie od, chociażby książek historycznych, ma na celu bardziej precyzyjne zdefiniowane pewnych specyficznych i zaskakujących zjawisk. Jak to było? Po upadku monopolu wydawnictwa MON (obecnie: Bellona) na pole publikacji militarnych wkroczyły oficyny prywatne i prawie od samego początku podyktowały bardzo wysokie standardy edytorskie. Obok dość ograniczonej pojemności rynku to właśnie one stały się naturalnymi barierami wejścia dla innych firm, operujących, chociażby na rynku beletrystyki, dla których nakłady i potencjalne przychody wydawały się chyba wówczas mało atrakcyjne. Zresztą nawet dla samych edytorów militarnych rynek polski szybko okazał się za mały, gdyż prawie od razu zaczęli oni publikacje swych książek w postaci wielojęzycznej bądź w kilku wersjach językowych. Do tego grona zaczęły z czasem dołączać wydawnictwa bardziej „pasjonackie”, tzn. publikujące bardzo mało, lecz wysoce wyspecjalizowanych tytułów, czasem opracowań własnych autorów (Armagedon), tudzież, operujących na obszarach dotąd zaniedbywanych (np. fortyfikacji – Donjon, Forteca). Pierwsze wydawnictwa prywatne, wzorem analogicznych oficyn zachodnich, nastawiły się na mniejsze objętościowo, choć efektowne edytorsko publikacje monograficzne, poświęcone konkretnym typom uzbrojenia, rodzajom wojsk, względnie, choć rzadziej, konfliktom czy bitwom. Z czasem jednak trend ten uległ zmianie ze względu na pewną powtarzalność treści publikacji „sprzętowych”, obracających się siłą rzeczy w podobnych obszarach. Zresztą, stały się one poniekąd – i tak jest w zasadzie do dziś – jakby zupełnie odrębnym obszarem rynku historycznego, „okupowanym” bardziej przez modelarzy pragnących zagłębiać się w detale niezbędne przy ich pasji. W ich miejsce natomiast większe znaczenie zaczęły zyskiwać rozliczne monografie, z czasem też wspomnienia, głównie alianckie – brytyjskie i amerykańskie, ale również autorstwa najwyższych oficerów niemieckich. Eureka! Takim mianem można określić coś, co stało się wraz z publikacją w 2004 roku przez A.M.F. Plus Group „Sprawy honoru” Lynne Olson i Stanleya Clouda – książki o pilotach myśliwskich dywizjonu 303 walczących w Bitwie o Anglię. Polski czytelnik oniemiał. Z pewną dumą, odkrył, że o jego rodakach piszą też inni. Do tego piszą dobrze, obszernie i z niejakim podziwem oraz zrozumieniem dla stojących za nimi uwikłań historii. Momentalnie, w ciągu roku, „wysypało” wręcz publikacjami tłumaczonymi głównie z języka angielskiego o polskich dokonaniach militarnych. Szersze, bo często zdystansowane, a więc dla wielu po prostu świeższe spojrzenie na naszą historię zwróciło oczy czytelników uważniej na ów obszar. Także i na to, że o historii można i pisze się nierzadko z pasją, wręcz porywająco. Boom na literaturę, a może raczej publicystykę historyczną, jaki notujemy od wspomnianej edycji „Sprawy honoru”, a potęgowany przez książki pogranicza takie jak np. „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo” Normana Daviesa (Znak), pociągnęły za sobą rozmaite zjawiska. Pierwszym z nich było zainteresowanie ze strony większych oficyn tematyką dotąd przez nie pomijaną czy też traktowaną marginalnie, natychmiast więc na rynek z tego typu tytułami „wskoczyły” firmy z czołówki rynku, a także silne oficyny spoza (nie wiedzieć, czemu?) wszelkich rankingów, jak np. Polskie Media Amercom. Jednocześnie sporo małych i nowowchodzących na rynek (np. Inicjał, Replika) oficyn upatrzyło siebie ten obszar, jako trampolinę do zaistnienia na wyraźnie „gęstniejącym” rynku (militarnym i ogólnie – książek, – jako takim), trudno jednak wskazać tu jakiś kolejny jednoznaczny przykład tak spektakularnego sukcesu, jaki stał się udziałem A.M.F. Plus Group. Serią silne Zaistniał zatem – i trwa nadal – nowy model obecności na rynku militarnym poprzez jedną bądź parę, zwykle zbliżonych do siebie serii. Nie od dziś wszak wiadomo, że serię łatwiej wypromować i sprzedawać, dlatego też wydawnictwa zaczęły kupować je w całości (np. Osprey – Amercom) bądź przez własny layout tworzyć swoje. Literatura militarna zaczęła zajmować w księgarniach dość już obszerne, wyróżniające się miejsce. Jednak książki militarne (a niekiedy nawet szerzej – historyczne) stały się także na rynku zauważalne nie tylko ze względu na ilość, ale również na szatę graficzną. Pewnym standardem stało się bowiem powtarzanie layoutów graficznych z publikacji zachodnich, zwłaszcza anglojęzycznych – dwie ilustracje przedzielone pośrodku …
Wyświetlono 25% materiału - 669 słów. Całość materiału zawiera 2677 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki