Poniedziałek, 29 czerwca 2015
1 czerwca minęła 100. rocznica urodzin ks. Jana Twardowskiego
Czasopismo"Magazyn Literacki Książki"
Tekst pochodzi z numeru6/2015
Takich tłumów, jakie zgromadził ksiądz Jan Twardowski na swym wieczorze autorskim, nie widzieliśmy w warszawskim Klubie Księgarza nigdy więcej. Przybyli nie tylko wypełnili cały lokal, ale też schody, korytarz na parterze (obok funkcjonującej jeszcze szatni, królestwa pana Rysia) oraz trotuar i ławki pod oknami staromiejskiej kamieniczki, bowiem szef instytucji Jan Rodzeń, widząc że zainteresowanie spotkaniem z poetą w sutannie przeszło wszelkie oczekiwania, ustawił na parapecie głośniki. Umilkły nawet hałaśliwe tony disco polo, które w tamtym czasie (początek ostatniej dekady ubiegłego stulecia) dobiegały zazwyczaj z kulinarnych ogródków Rynku Starego Miasta w Warszawie. Granica Warszawy W okolicach Dnia Dziecka 1990 roku najbardziej kochany poeta współczesnej Polski świętował 75-lecie urodzin. Jubileuszowemu spotkaniu zorganizowanemu pod auspicjami Duszpasterstwa Środowisk Twórczych patronował inny literacki kapłan, ks. Wiesław Niewęgłowski. Wiersze Twardowskiego recytowali: Hanna Skarżanka, Daria Trafankowska, Gustaw Holoubek, Krzysztof Kolberger, że wymienimy jedynie tych grających już na niebiańskich scenach. Pytano księdza o dzieciństwo i młodość spędzone w kamienicy przy ul. Elektoralnej 49 (dziś mniej więcej w tym miejscu, u zbiegu z Aleją Jana Pawła II, wznosi się biurowiec Atrium). W ciągu kilkunastominutowej rozmowy, przerywanej wpisywaniem dedykacji w tomiki podsuwane mu przez gości, opisał z detalami międzywojenny wygląd tej ulicy – jak podkreślał – wyznaczającej nieformalną granicę pomiędzy chrześcijańską a żydowską częścią stolicy. Wyliczał znajdujące się tam sklepy, przywoływał nieistniejące (Solna, Mirowska) albo zniekształcone po odbudowie (Zimna) przecznice. Opowiadał o swej szkole powszechnej numer 22 (Elektoralna nieopodal Przechodniej), „dziś jest tam szkoła, która wydała tragicznego młodego poetę” – dodał, mając na myśli Grzegorza Przemyka i Liceum im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego. Wspominał sąsiedztwo Melchiora Wańkowicza oraz przeprowadzkę autora „Na tropach Smętka” do jego znacznie obszerniejszego „Domeczku”. Napomknął o innym sąsiedzie, Jerzym Petersburskim, rzucając tytuły jego ponadczasowych tang (można było odnieść wrażenie, że w kameralniejszych warunkach byłby je zanucił). Przypomniał lata spędzone w Liceum im. Czackiego przy „zdeformowanej przez odbudowujących Warszawę ulicy Kapucyńskiej” (jakiś czas później przeniesiono tam pomnik Nike), widziane przez pryzmat kłopotów z matematyką. Zasygnalizował literackie pierwociny na łamach „Kuźni Młodych”, lecz czas nie pozwolił już na drążenie tego tematu. Pożyczka poetycka Po latach Jerzy Pietrkiewicz, autor raczkujący w tymże periodyku, opowiedział (Tomaszowi Z. Zapertowi – przyp. red.), że Twardowski oceniał tam teksty pisarskich żołtodziobów, między innymi Erwina Axera i Wojciecha Żukrowskiego (obu pozytywnie) oraz przeprowadzał wywiady z tuzami pióra, takimi jak Leopold Staff, Kazimierz Wierzyński, Michał Choromański, Swiatopełk Karpiński. Za sprawą tego ostatniego przyszły ksiądz poznał realia nocnego życia stolicy. Wybrali się z Pietrkiewiczem na „rajd znaczony przystankami w modnych przybytkach gastronomicznych, mając nadzieję na odnalezienie Karpińskiego, ich stałego bywalca. I tak się stało. Tyle, że satyryk spotkany przy kontuarze baru Narcyz przy ul. Kruczej był tak wstawiony, że z trudem sobie nas przypomniał. A gdy mu w tym pomogliśmy, poprosił nas o pożyczkę dla uregulowania rachunku. Wygrzebaliśmy z kieszeni ostatnie zaskórniaki i opuściliśmy lokal, pomagając wtarabanić się Karpińskiemu – i jego druhowi po piórze, Zygmuntowi Jurkowskiemu, który też ledwo trzymał się na nogach – do dorożki, a sami podrałowaliśmy do domów per pedes. Ale trzeba przyznać, że Karpiński oddał pożyczkę. Nawet z procentem, gdyż ofiarował nam swój tomik warszawski z frywolnymi dedykacjami”. Poprawianie natury Po maturze Twardowski wstąpił na wydział polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Chociaż obcował z lewicowymi kolegami (Jan Kott, Ryszard Matuszewski, Kazimierz Brandys, Ludwik Fryde) był impregnowany na komunistyczną ideologię. Dyplom obronił dopiero w czternaście lat po rozpoczęciu edukacji. Sprawiło to nie tylko nieśpieszne studiowanie, ale przede wszystkim wojna. Nie ma chyba wątpliwości, że właśnie pod wpływem widzianego na własne oczy kataklizmu wybrał duchową drogę życiową. Niemal pół wieku spędził w skromnie wyposażonym – pozbawionym radia i telewizora, długi czas bez łazienki i centralnego ogrzewania – przyklasztornym mieszkanku przy ul. Karowej (zachowane w pierwotnym kształcie pełni dziś rolę nieoficjalnej izby pamięci), obok kościoła Wizytek, którego był wieloletnim rektorem. Z nieodłączną torbą na ramieniu peregrynował po Warszawie. „W Wigilię po wczesnej wieczerzy spacerował po mieście, obserwując przez okna jak mieszkańcy obchodzą Boże Narodzenie – opowiadał Tadeusz Olszewski, długoletni organista tego kościoła. – O ile lekceważył ubiór i wikt, o tyle pielęgnował fryzurę. Łysieć i siwieć …
Wyświetlono 25% materiału - 658 słów. Całość materiału zawiera 2632 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki