Wtorek, 25 listopada 2014
Temat numeru
Czasopismo"Magazyn Literacki Książki"
Tekst pochodzi z numeru11/2014
Rodowodu powieści postkolonialnej należy szukać na uniwersytetach. I chociaż jej autorami są przedstawiciele niegdyś kolonizowanych państw Trzeciego Świata, to mowa oczywiście o uniwersytetach europejskich i amerykańskich. Jako teoria postkolonializm na stałe zagościł już w progach akademickich. Co najmniej od kiedy pojawił się „Wyklęty lud ziemi” (1961 r.) potomka niewolników Franza Fanona i uczestnika wojen o niepodległość Algierii oraz „Orientalizm” krytyka pochodzenia palestyńskiego, Edwarda Saida (1978 r.). Intelektualiści na całym świecie obecnie rozprawiają o wciąż istniejących zależnościach byłych kolonii od dawnych metropolii. Nie tylko tych oczywistych: ekonomicznych, społecznych i politycznych. Humaniści odsłaniają również kulturowe, w tym symboliczne, uwikłania krajów postkolonialnych. Mówią o „kolonizacji umysłów” ich mieszkańców, którzy wciąż wplątani są w porządek myślenia narzucony im niegdyś przez oprawcę. Debatują nad kwestiami rasy, wyzysku, tożsamości, a przede wszystkim szeroko rozumianych pojęć władzy i podporządkowania. Z jednej strony taka tematyka miała szansę zaistnieć dzięki (nie tak znowu odległej w czasie jak mogłoby się wydawać) dekolonizacji świata, w którym przez wieki uprzywilejowana była kultura Zachodu i amerykańsko-europejscy twórcy. Z drugiej strony napór różnorodności i popularności tematyki postkolonialnej nasuwa myśl, że jest ona po prostu modna. Od teorii do literatury Poza postkolonialnym trendem nie pozostaje współczesna powieść. W sukurs intelektualistom idą pisarze, zresztą nierzadko będący tymi samymi osobami, które po wykładach zasiadają do pisania powieści. Hindusi, Pakistańczycy, Nigeryjczycy, Karaibowie i inni imigranci z krajów Trzeciego Świata po uzyskaniu wykształcenia na zachodnich uczelniach walczą z dominującymi narracjami. Toczą batalię o prawo głosu: reprezentowanie samych siebie i społeczności, z których oni lub ich przodkowie się wywodzą, o niezależność kulturową. Po wiekach zniewolenia przez jedynie dostępne powszechnie obrazy i opowieści na swój temat wytwarzane nie przez nich samych, a Europejczyków kierujących się cywilizacyjną misją, brzemieniem białego człowieka. Świadomi tego, że pisanie, a nawet estetyka, która w tradycji europejskiej pretenduje do miana uniwersalnej, wiążą się z posiadaniem władzy, postkolonialni powieściopisarze starają się polemizować z tą tradycją. Chociaż uciekając od jednych zależności często wpadają w inne, a niektórzy z nich w ogóle nie wierzą, że – nawiązując do słynnego eseju Spivak, znanej krytyczki postkolonialnej – „podporządkowany Inny może przemówić” skoro wypowiada się w języku imperium. Nowe peryferie Popularność zjawiska sprzyja także mnożeniu się jego definicji, ograniczania przez teoretyków zakresu literatury, którą można i należałoby nazwać postkolonialną. Tak przyjęło się już, że to literatura jedynie anglojęzyczna i pisana przez potomków byłych kolonizowanych przez Imperium Brytyjskie. Niektórzy dodają, że powstała po osiemdziesiątym roku. Trudno jednak powiedzieć czemu takie zawężanie pojęcia miałoby służyć, bo wady i ograniczenia z nimi związane widać gołym okiem. Tak na przykład skupiając się na dialogu byłych kolonii brytyjskich z metropolią znów w dominującym dyskursie marginalizowane są inne kultury. A ograniczona perspektywa postkolonialna jedynie do krajów Trzeciego Świata sprzyja odbieraniu głosu i odwracaniu oczu świata na kultury latynoamerykańskie i Drugiego Świata. Przez to na przykład kultura polska i obszar postsowiecki, również noszące znamiona kultur postkolonialnych, na których okres podporządkowania głęboko odbił swoje piętno, jako takie nie są jeszcze powszechnie traktowane i wyłącza się je z Wielkiej Rozmowy o dziedzictwie kolonializmu. Literatura polska nie przeniknęła jeszcze w znacznym stopniu modą postkolonialną, chociaż widać ją już wyraźnie na horyzoncie. Niektórzy intelektualiści (Ewa Thompson, Maria Janion, środowisko związane z pismem „Nowe Peryferie”) postulują interpretowanie naszej rodzimej kultury jako postkolonialnej, a co istotne dla tego artykułu – coraz więcej powstaje tłumaczeń takiej literatury na nasz rodzimy język. Artykułów polegających na zestawianiu autorów powieści postkolonialnych, które ukazały się w Polsce, jest zaledwie kilka. Autorzy skupiają się głównie na kanonicznych nazwiskach, takich jak Salman Rushdi czy V.S. Naipaul. Choć również nie stronię od znanych nazwisk, mam swoją własną, godną polecenia czytelnikowi zainteresowanemu współczesnością, listę stosunkowo najnowszych powieści postkolonialnych napisanych po angielsku, a przetłumaczonych na język polski. Biały Tygrys Książka, która w 2008 roku otrzymała nagrodę Bookera to nietuzinkowa powieść Aravind Adigi, Hindusa wykształconego w swoim kraju, następnie w Australii i Stanach Zjednoczonych. Adiga, dziennikarz piszący o finansach między innymi dla „Money” i „Financial Times”, a więc znający świat wielkiego kapitału, w swojej powieści opisuje podzielone kastowo i klasowo Indie jako kraj skrajnego wyzysku: „przedsiębiorców”, jak ich nazywa, i reszty ludzi skazanych na los bycia ich służbą. Ciemna część Indii to życie w skrajnej biedzie i warunkach pozbawiających ludzi godności. Swoją opowieść autor przekazał w oryginalny sposób zawierając ją w listach do chińskiego premiera mającego wkrótce odwiedzić cudownie kwitnącą demokrację, jaką wydają się Indie zagranicznym obserwatorom. Balram, autor korespondencji i główny bohater, to chłopak z wielodzietnej rodziny, pochodzący ze wsi tytułowy „Biały Tygrys”, jedyny, który się wybił. Zrobił karierę niczym w amerykańskim śnie, wspinając się szczebel po szczeblu kariery, od służącego przez kierowcę bogatego i wpływowego właściciela kopalni aż do osiągnięcia prestiżowej pozycji przedsiębiorcy, który teraz sam dzieli i rządzi tak jak kiedyś rządzono nim. Awans społeczny nie mógł być jednak osiągnięty bez degradacji moralnej. Balram, przenikliwy obserwator społeczeństwa indyjskiego obnaża mechanizmy współczesnego kolonializmu ekonomicznego. Przynależność do danej klasy społecznej niczym nie różni się w swej arbitralności od przynależności do indyjskiej kasty, a świat wciąż dzieli się na panów i niewolników. Główny bohater stara się dorównać najlepszym, osiągnąć „coś więcej”, stać się takim, jacy są ci, którym służy: ludzie sukcesu. Wyśmiewa i napiętnuje masy społeczne, którym nawet gdyby podać wolność na tacy i tak by po nią nie sięgnęły, bo niewolnictwo to stan umysłu, to coś, co skutecznie zostało przez wielu …
Wyświetlono 25% materiału - 865 słów. Całość materiału zawiera 3462 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki