Sobota, 8 lutego 2025
Wśród domowych bibelotów posiadam wielkiej urody i naprawdę oryginalne miski ceramiczne w kolorze butelkowej zieleni, oprócz nich buraczkową w odcieniu łyżkę, również ceramiczną, i kilka innych wypalanych w piecu pięknostek oblanych barwną glazurą. Wszystkie przedmioty, o których piszę, wykonała własnymi dłońmi moja córka, ofiarowując swe wyroby ojcu w charakterze prezentów z przeróżnych okazji. Ona zresztą od wielu już lat lepi z gliny i wypala rozmaite artefakty, tyle że wcześniej mniej artystyczne, choć tworzone z nie mniejszą pasją. Naprawdę cieszą oko domowych i gości! Nie wspominałbym o tym rzecz jasna ot, tak sobie, bez głębszego powodu. Garncarska działalność artystyczna dziecka (jak najbardziej zresztą dorosłego!) skłoniła mnie jednak tym prędzej do ucapienia i szybkiej lektury powieści autorstwa Yeon Somin, znanej w Korei i nagradzanej pisarki młodszej generacji. Książkę tej pani ofiarowałem córce na mikołajki i z ciekawością posłucham, jak oceni zawarte wewnątrz opisy emocji. Natomiast sam zaraz po przeczytaniu uznałem, że „Uzdrawiająca moc ceramiki” (wydawnictwo Sonia Draga, 2024) stanowić może odskocznię do kilku nieco obszerniejszych refleksji. Zwłaszcza na temat literatury azjatyckiej w ogóle. Szczególnie dlatego, że przecież tegoroczny Nobel literacki wpadł w ręce innej Koreanki, Han Kang, która w grudniu odebrała medal, dyplom i forsę podczas uroczystej kolacji ze szwedzką parą monarszą. Załapała się na triumfalny werdykt w klasycznym trybie; kto ciekaw kulis przyznawania Nagrody Nobla i szans pretendentów w dziedzinie literatury, powinien obserwować dorobek laureatów kilku najbardziej prestiżowych literackich nagród, ze szczególnym uwzględnieniem International Booker Prize (owszem, Han Kang posiada i to trofeum) oraz Neustadt International Prize for Literature (określanym niekiedy mianem małego Nobla, gdyż to jakby ostatni stopień do wyróżnienia przez szwedzką fundację). Aha. Nie od rzeczy będzie śledzić inne światowej rangi konkursy, ale wymienione uważam za zasadnicze w optyce noblowskiej. Przy okazji werdyktów noblowskich złośliwie wspomnę o tomie, jaki kiedyś w swoich tekstach na łamach „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” przywoływałem. Chodzi o „Klub” Matildy Voss Gustavsson (u nas edytorem jest Wielka Litera, 2020). Reportaż śledczy dziennikarki „Dagens Nyheter” okazał się granatem ciśniętym w ustane i zacnie upudrowane sztokholmskie szambo; demaskatorski esej obryzgał całe szacowne szwedzkie jury i bezlitośnie …
Wyświetlono 25% materiału - 319 słów. Całość materiału zawiera 1279 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się