środa, 25 grudnia 2013
Przyszłość książki
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru371
Czy książka ma przyszłość? Trwają gorące dyskusje na ten temat. Wielu nie ma wątpliwości, że drukowane książki, linearna narracja, biblioteki, księgarnie, wreszcie tradycyjni wydawcy zostaną zastąpieni przez elektroniczne dokumenty i instytucje. Eseje zebrane w tym tomie zdecydowanie wskazują inaczej. Autorzy zastanawiają się nad przyszłością książki w kontekście wszechobecnej digitalizacji treści. Głośna „Przyszłość książki” (The Future of the Book) pod redakcją Geoffreya Nunberga teraz ukazuje się po polsku nakładem Biblioteki Analiz. Posłowie napisał Umberto Eco, wprowadzenie do polskiego wydania: Łukasz Gołębiewski. Polskie wydanie w przekładzie Joanny Rzepy i Alicji Szatkowskiej zostało dofinansowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poniżej drukujemy pełen tekst wstępu do polskiego wydania. Najlepszy towarzysz w schronie atomowym Dyskusja, która złożyła się na tę książkę, odbyła się w czasach, kiedy nie było jeszcze smartphonów, tabletów, e-czytników i elektronicznego papieru. Trudno w to uwierzyć, ale nie było nawet Google i Wikipedii, Web 2.0 i mediów społecznościowych. Internet i multimedia cyfrowe były w powijakach. A mimo to, zebrane tu głosy zachowują w pełni aktualność, stawiane diagnozy dotyczące przyszłości książki okazały się być zaskakująco trafne, okazuje się bowiem, że przyszłość książki wcale nie jest tak bardzo zdeterminowana nośnikiem (papierem) i technologią (drukiem) jak zwykliśmy sądzić. We współczesnych dyskusjach nad przyszłością książki być może zbyt mocno utożsamiamy ją z jedną tylko z jej form. Choć od publikowanej tu debaty nad przyszłością książki minęła ponad dekada, my wciąż jesteśmy mocno związani z wyobrażeniem książki jako zadrukowanymi stronicami zebranymi w kodeks. Zebrane tu głosy naukowców, bibliotekarzy, lingwistów, historyków i literaturoznawców, są wyrazem troski o przyszłość książki. Nie wieszczą jej rychłego odejścia. Przeciwnie, dają nadzieję na to, że pomimo zmian technologicznych i cywilizacyjnych – książka przetrwa. Nie zastąpi jej hipertekst, spełniający inne role. Książka przetrwa jako ważny element kulturowej i twórczej wymiany, jako niepowtarzalna forma kontaktu między twórcą a odbiorcą, czytelnikiem. „Książka umacnia dialog społeczny”, dowodzi Patrick Bazin. A Umberto Eco zauważa, że: „Książki pozostaną nieodzowne nie tylko w przypadku literatury, lecz w każdym przypadku, który wymaga uważnej lektury oraz przemyśleń i refleksji na jej temat, a nie tylko dotarcia do informacji”. To wciąż jest aktualne, choć cyfrowy papier, e-ink, zmienił nasze wyobrażenie przynajmniej w zakresie czytania na ekranie. Użytkowy charakter tekstu O przyszłości książki zadecyduje jej użytkowy charakter, a także nasze – czytelników – potrzeby i upodobania. Słusznie zauważa Jay David Bolter, gdy pisze o tym że: „Niektóre grupy – niektórzy z naukowców, szczególnie w dziedzinie nauk ścisłych i społecznych, jak również biznesmeni i urzędnicy – przenoszą swoją lojalność w stosunku do drukowanych stronic na ekran komputera. Traktują komputer jak podstawowe narzędzie komunikacji werbalnej, a druk jako narzędzie drugorzędne bądź specjalistyczne. Jeżeli nasza kultura podąży za ich przykładem, zacznie kojarzyć z tekstem własności komputera (elastyczność, interaktywność, szybkość przesyłu danych), a nie książki drukowanej (stabilność i autorytet). Książki drukowane mogą nadal być obecne w dużych lub wręcz ogromnych ilościach, tak jak obecnie, lecz mimo to utracić swój status symbolu definiującego komunikację”. To ostatnie wydaje się być najważniejszym kryterium przy ocenie książki jako współczesnego medium. Na ile jeszcze jest elementem komunikacji – żywej wymiany myśli, a na ile staje się bibliotecznym reliktem, repozytorium wiedzy, symbolem dawnej kultury druku, ale i komunikacji? Czy użytkowy charakter umiejętności czytania pozbawi nas przyjemności z obcowania z fabułą? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, gdyż jednak wciąż żyjemy w czasach fabularnych, a hipertekst funkcjonuje na obrzeżach kultury i komunikacji (może poza Wikipedią). A jednak technologia nieuchronnie prowadzi do zmniejszania się rangi informacji, a także działa literackiego czy naukowego. Łatwość publikowania jest dobrodziejstwem tylko dla grafomanów. Eco ma rację, gdy pisze, że książek jest za dużo, że nie ma co ich żałować, lepiej selekcjonować. Aby jednak mieć wybór, trzeba umieć rozróżniać. Czy naprawdę możemy się w pełni zdać na wyszukiwarkę Google, która wyręczy nas w dokonywaniu wyborów? „W obecnym momencie, kiedy nowe techniki pamięci mogą w nas budzić obawy przed niepokojącym nadmiarem śladów – prawdziwą zmianą skali w zbiorowym nagromadzeniu archiwów, jednocześnie pisemnych, dźwiękowych, wizualnych, jak i audiowizualnych – te same techniki w coraz większym stopniu zmniejszają ich ciężar, niemalże w tym samym tempie, ułatwiając zindywidualizowane wyszukiwanie” – przestrzega w swoim eseju Regis Debray. Trudne prognozowanie Zebrane w książce głosy prezentują różne stanowiska, ale swego rodzaju klamrą jest dla nich cytat z „Katedry Marii Panny w Paryżu” Wiktora Hugo, zdanie które wypowiada archidiakon Klaudiusz Frollo: „Ceci tuera cela” (to zabije tamto; książka uśmierci katedrę, alfabet uśmierci obraz). „Wiemy wystarczająco dużo o cela (książce), lecz nie do końca wiadomo, jak rozumieć ceci (komputer)” – pisze Umberto Eco i zaraz stawia pytania dotyczące tego rozumienia: „Jako narzędzie, które w coraz większym stopniu będzie pozwalać na komunikację przy pomocy ikon? Jako narzędzie, które umożliwia pisanie i czytanie bez użycia papieru? Jako medium, dzięki któremu można przeżyć niesamowite doświadczenia hipertekstowe?”. Pomimo upływu dekady odpowiedź na te pytania wciąż nie jest jasna, a dochodzą nowe, związane już nie tylko z hipertekstem czy czytelnictwem, ale z uczestnictwem społecznym poprzez takie narzędzia jak Facebook, Google+ czy fora Web 2.0, a także związane z konsekwencjami łatwości wyszukiwania treści i mnogością internetowych zasobów, wielkim śmietniskiem jakim stał się internet, po którym przewodnikiem jest algorytm wyszukiwarki Google. Mam wrażenie, że gdy mówi się o „inteligentnym internecie”, to pod znakiem zapytania stawia się inteligencję jego użytkownika. Problemy z prognozowaniem pojawiły się już na samym początku epoki cyfryzacji książki. Jay David Bolter pisze: „Niemądrze byłoby podejmować próby przewidzenia zmian technicznych o więcej niż kilka lat naprzód. Wiele z argumentów wysuwanych przeciwko rozpowszechnianiu komputera jako techniki odczytu, dotyczy fizycznego rozmiaru ekranu komputera i jakości obrazu, który się na nim pojawia. Jednak nie wiemy, jak będą wyglądały komputery przyszłości: nie wiemy, jakiej będą wielkości, na ile będą przenośne, jak wygodne w użyciu i w jakim stopniu nadające się do pełnienia roli czytników. Jeszcze trudniej jest przewidzieć wpływ przemian technicznych na rzeczywistość społeczną i kulturową. Nie wiemy, czy czytelnicy w roku 2050 będą …
Wyświetlono 25% materiału - 956 słów. Całość materiału zawiera 3827 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki