Piątek, 13 marca 2026
Ostatnio pojawiło się sporo książek, które czytam nieco inaczej niż kiedyś. Nawet nie ze względu na nie same, raczej z powodu własnego wieku tudzież prywatnych doświadczeń. Że dotyczy ów tryb odszyfrowywania spraw rynku wydawniczego i rzeczy ściśle literackich, wie ten, kto coś tam wiedzieć o mnie powinien. Przez całe zawodowe życie, a poniekąd i wcześniej, dotyczą mnie książki w rozmaitych konfiguracjach, kształtach oraz jakościach. Moja córka, pytając kiedyś, czy posiadamy w domu jakiś tom, gdy usłyszała, że owszem, zamruczała: „Dlaczego mnie to nie dziwi…?!”. Dziecko przesadza. Tylko troszeczkę. Notabene dla filologa, a uprawiam taki zawód, ciekawsze bywają teksty drugo- lub wręcz trzeciorzędne, bo ujawniają mnóstwo, choćby warsztat autorów. Fachowcy lubią, przynajmniej powinni lubić, dekonstruowanie magii. Wystarczy wziąć genialnego Prusa i zejść z wyżyn kanonicznych dzieł (czyli „Lalki” oraz „Faraona”) do poziomu rozczulających dziś naiwnością „Emancypantek”, a tym bardziej kompletnie zapomnianej powieści „Dzieci”, aby sporo ciekawych spraw „prusologicznych” zrozumieć. U Sienkiewicza też inaczej niźli Trylogia czy „Krzyżacy” przemawia „Rodzina Połanieckich” lub słabiutkie „Wiry”, powieści odsłaniające szczegóły warsztatu. Ale do rzeczy. Felieton nie dotyczy literatury sensu stricto, lecz szeroko rozumianego życia kulturalnego PRL-u. Cóż, trochę o nim wiem, nawet kiedyś wykładałem studentom warszawskiej polonistyki taki przedmiot. Natomiast chyba nie zajmowałem się dotąd sprawami telewizji. Mam ze szklanym okienkiem sporo doświadczeń, choć nie zasadniczych może; zawsze wolałem bardziej mikrofon radiowy niż kamerę telewizyjną. Wszelako osobiście telewizja zaczęła mnie dotyczyć nieco intensywniej we wczesnych latach siedemdziesiątych, kiedy statystowałem dla pieniędzy oraz z ciekawości w Teatrze Wielkim. Zwerbowano wtedy grupę takich jak ja statystów z opery do udawania tłumu w wielkiej propagandowej imprezie „Warszawa Moskwie, Moskwa Warszawie”. Coś w rodzaju widowiska po części plenerowego odbywającego się w centrum stolicy. Wtedy poznałem słynnego na cały świat Marka …
Wyświetlono 25% materiału - 281 słów. Całość materiału zawiera 1126 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się