Sobota, 23 maja 2026
Burzliwe wydarzenia polityczne, religijne spory, zbudowane na naturalnych zasobach bogactwa oraz brutalne wojny od ponad 40 lat definiują Bliski Wschód w oczach wielu Polaków. W kontekście Iranu, Palestyny, Iraku, Omanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Arabii Saudyjskiej niezmiernie rzadko mówi się o czymkolwiek innym, a tym bardziej o dorobku kulturowym i literackim Arabów. Nawet osoby bardziej zainteresowane życiem ludzi z Półwyspu Arabskiego i okolic przeważnie sięgają po dzieła autorów spoza tego kręgu kulturowego. W najlepszym wypadku chodzi o książki reporterskie dziennikarzy mających za sobą wyjazdy do omawianych państw, w najgorszym – trudne do zweryfikowania opowiastki rozmaitych żon, kochanek i córek szejków lub terrorystów (w zależności od inwencji Laily Shukri i jej podobnych). Nie jest to zarazem nowy stan rzeczy. Wchodząca w skład orientalistyki arabistyka na dobre zagościła na polskich uniwersytetach dopiero w XX wieku. Kontakty polsko-arabskie w poprzednich stuleciach były rzadkie. Szlachcice z Korony i Litwy najczęściej utożsamiali wyznawców islamu z Imperium Osmańskim i traktowali ich jako Turków. O Bliskim Wschodzie wiedziano niewiele, również dlatego, że średniowieczne wyprawy krzyżowe, które na wiele wieków zdefiniowały kontakty Zachodu z Arabami, odbiły się niewielkim echem wśród mieszkańców kraju nadwiślańskiego. Chwilowa moda na dzieła z arabskiego kręgu kulturowego w dobie romantyzmu z kolei wydatnie wypłynęła na takie postaci jak Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki, ale nie pociągnęła za sobą masowego zainteresowania tematem. Dlatego też recepcja literatury arabskiej wśród osób posługujących się językiem polskim przez wieki miała charakter znikomy i często incydentalny. Jak zaznacza prof. Marek M. Dziekan pełniący redakcję naukową nad książką „Historia literatury arabskiej” Wiebke Walther, pierwsi Polacy badający arabistykę w XIX wieku z perspektywy bardziej naukowej robili to często w językach obcych – głównie w niemieckim, francuskim i rosyjskim. To na bazie przekładów wydawanych w tych krajach powstawały także nieliczne tłumaczenia na język polski. Dla przykładu fragmenty „Księgi tysiąca i jednej nocy” po raz pierwszy ukazały się po polsku na podstawie francuskiego przekładu w latach 1967–69 pt. „Awantury arabskie albo Tysiąc nocy i jedna”. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero po odzyskaniu niepodległości i po powołaniu katedry arabistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wraz z rozwojem tej dyscypliny o literaturze arabskiej w naszym kraju zaczęto mówić więcej. W międzywojniu pojawiły się choćby kolejne tłumaczenia klasycznych tekstów arabskich, których dokonywali rodzimi artyści. Na tym polu szczególnie przysłużyli się Leopold Staff z przekładem anonimowego zbioru andaluzyjskich wierszy miłosnych z X wieku zatytułowanym „Ogród pieszczot” oraz Antoni Lange. Ten nieco zapomniany poeta i jeden z prekursorów literatury fantastycznej w Polsce dokonał przekładu licznych tekstów arabskich i perskich zawartych w zbiorze „Dywan wschodni” (wznowionym po raz ostatni w 2017 roku przez Zysk i S-ka). Po II wojnie światowej Polacy zaczęli lepiej poznawać współczesny sobie świat arabski za sprawą rozwoju mediów. Duży udział mieli w tym reportażyści, najpierw głównie polscy, a później również obcojęzyczni. Problem w tym, że tego typu dzieła, pomimo ich nieraz wysokiej klasy, siłą rzeczy były naznaczone zachodnim spojrzeniem. Stąd też nie odkrywały przed Polakami kultury arabskiej w jej czystej formie, a jedynie tworzyły pewne symulakrum oglądane z europocentrycznej perspektywy. Po części nie sposób się zresztą dziwić dziennikarzom z Polski, Francji czy Wielkiej Brytanii, że jeździli do krajów arabskich w poszukiwaniu tematów najbardziej interesujących ich rodaków, takich jak sytuacja kobiet, terroryzm czy rozchwiana sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie. Od czasów „Szachinszacha”, czy nawet od początku wojny z terrorem, minęły już dekady, a na pierwszy rzut oka można by sądzić, że zarysowany powyżej stan rzeczy zasadniczo nie uległ zmianie. W ostatnich tygodniach nazwy takich krajów jak Iran, Irak, Liban, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Arabia Saudyjska czy Oman pojawiają się w mediach niemal każdego dnia. O tym wycinku naszego świata po raz kolejny mówi się jednak w kontekście konfliktów politycznych, wojny i śmierci cywili lub też zagrożonego bezpieczeństwa polskich obywateli. Ta „popularność” Bliskiego Wschodu nijak nie zwiększa naszej wiedzy o kulturze krajów Zatoki Perskiej. Co ważne, to też całkiem realny problem, z którym osoby zainteresowane wydawaniem arabskich dzieł muszą się stale mierzyć. Jak promować niszową literaturę z krajów, o których mówi się niemal wyłącznie w negatywnym kontekście i które kojarzą się Polakom z terroryzmem, wojnami lub, co najwyżej, jako destynacja do wakacyjnego wypadu all inclusive? Zdaniem doktora Sebastiana Gadomskiego z Katedry Arabistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim pierwszym krokiem w stronę prawdziwego poznania musi być nie tyle odrzucenie krążących w mediach stereotypów na temat Arabów, co uświadomienie sobie tego, jak bardzo zdominowały one naszą obserwację rzeczywistości. – To tak naprawdę pytanie o kondycję naszego społeczeństwa i o naszą otwartość na drugiego człowieka. Warto zastanowić się, na ile my jesteśmy programowani do konkretnego widzenia rzeczywistości przez media. Nie sposób rozmawiać o tym, jak odbieramy kulturę arabską, jeśli nie zadamy sobie wcześniej pytania, jak w ogóle widzimy ten wycinek świata. Konieczna jest tu chęć wyjścia poza pewną kliszę i krążące w mediach stereotypy. Jeżeli w kulturze arabskiej będziemy szukać wyłącznie afirmacji zastałych poglądów, ta postawa daleko nas nie zaprowadzi – tłumaczy dr Gadomski. Badacz zwraca przy tym uwagę, że trudno mieć pretensje do Polaków, że tak słabo poznali świat arabski, skoro przez wiele lat możliwości wyjazdu w tamte rejony były znacząco ograniczone przez sytuację polityczną. Dziś podróże do Afryki Północnej i na Półwysep Arabski zdarzają się zdecydowanie częściej (według statystyk chodzi o ponad 1 mln Polaków rocznie), ale wciąż za rzadko wiążą się z chęcią lepszego poznania zastanej na miejscu kultury czy nawet opuszczeniem terenu grodzonych kurortów. – Libańsko-palestyńska poetka Majj Zijade napisała kiedyś, że książka jest jedynym miejscem na świecie, gdzie dwoje obcych może się spotkać w atmosferze pełnej serdeczności. Bardzo podobają mi się te słowa, bo moim zdaniem dotykają sedna sprawy. Musimy budować taką neutralną przestrzeń, gdzie będzie można spotkać się z drugim człowiekiem bez żadnych konsekwencji i poznać go lepiej niż przez krótką chwilę wyjazdu zagranicznego. Marzy mi się, żeby osoby jadące na wakacje do krajów arabskich brały ze sobą w podróż książkę któregoś z tamtejszych pisarzy. Albo żeby linie lotnicze zamieszczały krótkie opowiadanie bądź wiersz w swoich gazetkach. To pozwoliłoby wyjść poza ten powierzchowny schemat – dodaje specjalista od literatury i teatru Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dlaczego Szardża? Jak głosi mądrość wygłoszona przez Francisa Bacona w eseju „O zuchwałości” (być może zaczerpnięta ze źródeł arabskich, choć do tego nie ma zgody): „Jeśli góra nie chce przyjść do Mahometa, to Mahomet przyjdzie do góry”. Skoro więc Polacy niekoniecznie chcą poznawać literaturę arabską, będąc w krajach Bliskiego Wschodu, już wkrótce dostaną okazję zapoznać się z nią znacznie bliżej miejsca zamieszkania. Organizatorzy Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie na Gościa Honorowego zaplanowanej na końcówkę maja edycji wybrali bowiem Szardżę, czyli jeden z emiratów wchodzących w skład Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wydarzeniu przyświecać będzie motto: „Opowieść liter. Między dwiema cywilizacjami”, które ma na celu podkreślenie „podobieństwa liter języka polskiego i arabskiego”, a także „zachęcić do poszukiwania wspólnych doświadczeń i podobieństw obu kultur mimo zewnętrznych różnic”. Decyzja Fundacji Historii i Kultury na pierwszy rzut oka może budzić pewne zdziwienie, a nawet mieszane uczucia. I to z kilku powodów. Jeśli porównamy tegorocznego Gościa Honorowego z jego poprzednikami, Szardża jawi się jako całkowita enigma. W minionych latach zaszczyt ten pełniły odpowiednio Korea Południowa, Włochy, Ukraina i Norwegia, czyli kraje o zdecydowanie bardziej rozpowszechnionej w naszym kraju literaturze. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że niewielu spośród czytelników chcących wziął udział w wydarzeniu w ogóle słyszało o Szardży, a tym bardziej miało okazję czytać teksty tamtejszych autorów. Podczas zorganizowanej 23 kwietnia konferencji prasowej poświęconej Gościowi Honorowemu, w której udział wzięli dyrektor targów Jacek Oryl i Khoula Al Mujaini – dyrektor ds. wydarzeń i marketingu w Sharjah Book Authority, można było usłyszeć, że Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie będą „wyjątkową okazją do dialogu międzykulturowego i poznania kultury Szardży”. Jak zaznaczył dyrektor Oryl, „literatura od zawsze była przestrzenią do spotkania ponad granicami, językami i tradycjami”. Następnie przedstawiono zarys programu szykowanego przez emirat na majowe targi. Na Stadionie Narodowym znaleźć będzie można 400-metrowe stoisko targowe Szardży, gdzie okazję do zaprezentowania swojej działalności otrzyma 21 instytucji kulturalnych, naukowych i wydawniczych, w tym Al Qasimi Publications publikujące dzieła szejka Sultana bin Muhammada al-Kasimiego, Akademia Języka Arabskiego w Szardży, Uniwersytet w Szardży i Amerykański Uniwersytet w Szardży, Sharjah Book Authority czy Związek Pisarzy Emiratów i Emirackie Stowarzyszenie Wydawców. Do Warszawy przyjadą ponadto emiraccy poeci, pisarze, ludzie mediów i naukowcy. Wśród ogłoszonych do tej pory gości znaleźli się: dr Sultan …
Wyświetlono 25% materiału - 1263 słów. Całość materiału zawiera 5054 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się