Wtorek, 26 maja 2026
Rozmowa z Arturem Chęsym, prezesem drukarni Pozkal w Inowrocławiu
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeruBiblioteka Analiz nr 666 (10/2026)
Byłoby dziwne, gdybym nie zapytał właściciela drukarni dziełowej, drukującej książki, o jego książkowe wspomnienia. O lektury, których się nie zapomina, autorów, którzy zrobili na młodym Arturze, albo też później, największe wrażenie… Zawsze bardzo lubiłem czytać. Zbierałem komiksy, jak choćby te z ostatniej strony „Świata Młodych”. Potem na półce pojawił się Nienacki i jego „Pan Samochodzik”, Niziurski z „Siódmym wtajemniczeniem” czy Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy”. Może to dzisiaj dziwne, ale w szkole połykałem wszystkie lektury, podobały mi się i „Zemsta”, i „Pan Tadeusz”. I to nie ojciec, który od lat związany był z poligrafią, kazał czytać. Nie musiał mnie gonić. Czytałem, bo chciałem i lubiłem. Zaczytywałem się Orwellem, Hallerem i jego „Paragrafem 22”, horrorami Mastertona. Potem przyszły czasy, kiedy wciągnęły mnie kryminały, dziś najlepiej wspominam pozycje Camilli Läckberg, „Millenium” Stiega Larssona, które czytałem z latarką pod kołdrą, żeby żony nie budzić, i udaną kontynuację tej trylogii autorstwa Davida Lagercrantza. Ostatnio ogromne wrażenie zrobiła na mnie książka „Uśpione” Passerona. A wracając do poligrafii… Kiedy ojciec powiedział, że założy zakład poligraficzny, przyjąłem to za coś oczywistego. Od lat związany był przecież z Drukarnią Kujawską. W działającej już firmie ojca dorabialiśmy sobie z kolegą w wakacje, oprawiając kalendarze. Kończąc liceum, nawet nie zastanawiałem się zbytnio nad studiami, wybrałem Instytut Poligrafii na Politechnice Warszawskiej. Nie pamiętam, czy tata tak sprytnie mną pokierował, czy to był mój niezawisły wybór. Pewnie ojcu zależało na takim moim wyborze, ale nie naciskał. Te studia to był niezapomniany czas i fantastyczni ludzie. Kilka znajomości przerodziło się w małżeństwa, a kontakt trzymamy do dziś. A po latach przejął pan Pozkal. Albo inaczej: ojciec przekazał panu drukarnię… Przekazał, choć nigdy się z nią nie rozstał. I nawet kiedy już byłem prezesem (od 2012 roku), nie przeszedł na emeryturę, aby odpocząć, cieszyć się życiem. Cały czas tu był, interesował się, podpowiadał – jak dobry duch tego miejsca. Był jej ojcem, nią się cieszył. Kochał …
Wyświetlono 25% materiału - 312 słów. Całość materiału zawiera 1248 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się