Sobota, 3 sierpnia 2013
Co czytają inni
Pisanie odręczne ma wiele zalet. Wciąga nas w relację ze słowem pisanym, zmysłową, bezpośrednią i indywidualną, naszą osobowość zaś otwiera dla świata. To słowa Philipa Henshera, autora tomu „The missing ink” (Macmillan), w którym zastanawia się, dlaczego utracona sztuka posługiwania się piórem wciąż ma znaczenie. Moje koleżanki w pracy przynoszą mi do rozszyfrowania listy pisane odręcznie czy dokumenty z odręcznie naniesionymi uwagami. Jednocześnie proszą mnie usilnie, bym nie zostawiał im moich notatek, dyspozycji, próśb, sugestii. „Przyślij mail albo sms, żadnych karteczek!”, życzenia są stanowcze i jednoznaczne. A przecież w szkole podstawowej miałem kaligrafię… Jak to możliwe, że potrafię odczytać przeróżne bohomazy i grafologiczne dziwolągi, sam zaś bazgrzę jak kura pazurem? Cóż, odpowiedź jest prosta: brak ćwiczenia. W pierwszej klasie stawiałem literki jak każdy, co mnie srodze nudziło, bo pisać nauczyłem się już wcześniej. To wyprzedzenie kolegów nie wyszło mi na dobre – znudzenie sprawiło, że przestałem się przykładać do zadawanych ćwiczeń, wydawało mi się, że już to znam, wszystko umiem. W pewnym momencie mój kajet wpadł w ręce ojca, który miał bardzo piękny, wyrobiony charakter pisma. I skończyło się zadzieranie nosa – jako jedyny w klasie chodziłem na lekcje z …
Wyświetlono 25% materiału - 190 słów. Całość materiału zawiera 760 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














