Wtorek, 4 maja 2010
Rozmowa z Pawłem Książkiewiczem – prezesem, Joanną Ćwiklak dyrektor działu promocji i Katarzyną Szaniawską – redaktor inicjującą i specjalistką ds. promocji w wydawnictwie Czarna Owca
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru273
Katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem pokrzyżowała państwu plany imprezowe… Paweł Książkiewicz: Chyba nie aż tak bardzo. Ma pan zapewne na myśli ten festiwal cipek… Tak, Dni Cipki. PK: Pana tak bardzo to szokuje? Mnie nie, ale dla wielu to musi być szokujące. Nikt u nas wcześniej nie mówił publicznie takim językiem. PK: To prawda. W końcu jesteśmy Czarną Owcą. Zechcą zatem państwo wyjaśnić takie pojęcia jak „sromanse”, „warsztaty waginalne” i „gadżety cipkowe”? To elementy programu wspomnianych Dni Cipki. Katarzyna Szaniawska: „Gadżety cipkowe” to np. koszulki, torby z nadrukowanymi hasłami nawiązującymi m.in. do naszej „Wielkiej księgi cipek”, które podczas imprezy wykonywać miały razem z dziewczynami organizatorki, koleżanki z zaprzyjaźnionych organizacji feministycznych. „Nie jestem cipką, chociaż ją mam”. KSz: To jedno z haseł. Impreza – przełożona ze względu na żałobę narodową – odbędzie się prawdopodobnie w dniach 8-9 maja. To cudownie – równolegle z Targami Wydawców Katolickich.KSz: Myślę, że to przypadek, dziewczyny nie mają tej świadomości… Zresztą, wśród organizatorek są katoliczki. Ideologicznie imprezy nie kłócą się? KSz: W żadnym razie. PK: To jest pocieszające. KSz: Można mieć cipkę i być katoliczką. Zresztą Kościół katolicki aktywnie zachęca, by kobiety robiły ze swej cipki użytek. Pod warunkiem, że w ślad za tym pójdzie wykorzystanie macicy. KSz: Niekoniecznie, podczas nauk przedmałżeńskich narzeczeni poznają sposoby określania dni płodnych podczas cyklu menstruacyjnego kobiety, czyli instrukcje tzw. naturalnych metod antykoncepcji. Wszystko polega na obserwacji cipki. Co do warsztatów waginalnych, ich formuła jest dynamiczna, zmienia się, stąd obecnie nie mogę Panu odpowiedzieć na pytanie jak ostatecznie będą one wyglądać. Mogę jedynie uspokoić, że nie będzie to miało wiele wspólnego z warsztatami, na które wybrała się bohaterka „Smażonych zielonych pomidorów” czyli nie będziemy oglądać swoich narządów w lusterku. Cudzych też nie. O co państwu chodzi z tymi cipkami? Joanna Ćwiklak: O edukację. Przecież każda kobieta wygląda „tam” inaczej. Opublikowana przez nas „Wielka księga cipek” zawiera na ten temat wiele ważnych informacji. Dziewczynki w pewnym wieku mają z tym poważne problemy, bo nie wiedzą, czy powinny tak wyglądać, jak wyglądają, czy na pewno są zdrowe itp. To są problemy dla pana obce. Myśli pani, że chłopcy nie mają problemów ze swoimi narządami? KSz: Dla nich wydaliśmy „Wielką księgę siusiaków”. Dzięki takim przedsięwzięciom jak „Dni Cipki” kobiety, zwłaszcza młode, mają szansę inaczej spojrzeć na własne ciała, nauczyć się je akceptować, czerpać z nich przyjemność itp. Poza tym to świetna zabawa. Z czerpaniem tej przyjemności?KSz: Z powieszenia w kuchni zasłony lub ścierki z nadrukowaną różową cipką. W którą można wycierać ręce…KSz: Na przykład. Pan Paweł milcząco przysłuchuje się naszej rozmowie. Albo jest pan kompletne znudzony, bo słyszy to po raz setny, albo… PK: Słucham z zainteresowaniem. Nam chodzi o to, by to, co tabu być nie powinno, tabu być przestało. I to jest zamysł zgodny z moimi przekonaniami. JĆ: Serię „Bez tabu”, w której ukazały się te tytuły, zainicjowaliśmy w 2007 roku. Zaczęliśmy od szwedzkich licencji – „Małej książki o demokracji” i „Małej książki o feminizmie”. I tak, co jakiś czas, udaje się nam sięgać po tematy, które są w Polsce tabu, a które chcieliśmy z niego odzierać, pokazują, że w nie tak przecież odległej Szwecji są to normalne tematy wielu publicznych rozmów. Tam trochę inaczej wychowuje się dzieci, którym rodzice pokazują np. kupkę w nocniku, wyjaśniając, w jaki sposób się tam znalazła i dlaczego. Stąd kolejne tytuły – „Mała książka o kupie”, „Mała książka o śmierci”, „Mała książka o przemocy”. Kilka lat temu jedno z wydawnictw opublikowało książeczkę „O kreciku, któremu ktoś narobił na głowę”. PK: Pamięta pan, jaka była z tego afera? JĆ: Nasza książka była czwartą na ten temat. Mówimy o przełamywaniu tabu, tymczasem zgodnie uważamy w wydawnictwie, że to nie są żadne tabu. Ostatnio sama zauważyłam, że pracując tu ponad dwa lata, od pewnego czasu swobodnie rozmawiam ze znajomymi o cipkach, kupie, siusiakach itd. I co na to znajomi? JĆ: Skonsternowani. [śmiech] Bo w Polsce wyrazy na określenie narządów płciowych są albo wulgarne albo medyczne.KSz: Niestety. Po opublikowaniu książek o cipkach i siusiakach odebrałam e-maile od lekarzy ginekologów ze słowami uznania i poparcia. Z naszych tytułów korzystają też nauczyciele na lekcjach przygotowania do życia w rodzinie i godzinach wychowawczych, gdy rozmawiają z uczniami o dojrzewaniu. Podobnie …
Wyświetlono 25% materiału - 686 słów. Całość materiału zawiera 2744 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki