Wtorek, 9 października 2007
Nowa norma ISO 2108:2005 i co z niej wynika…
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru205
Od prawie roku wydawcy mają nowy format numeru ISBN. Wprowadzony Polską Normą PN-ISO 2108 w grudniu 2006 roku. Jest ona, zgodnie z przedmową krajową, „tłumaczeniem – bez jakichkolwiek zmian – angielskiej wersji Normy Międzynarodowej” przytoczonej w tytule. Dla wydawców zmiana ta ma charakter poniekąd kosmetyczny: wybierają numer z przyznanej im puli, dostawiają prefiks 978-, odcinają ostatni znak numeru (cyfra albo X) i zwracają się do Mistrza od Corela, który zazwyczaj robił im okładki i umieszczał na nich „magiczny” kod paskowy, aby wygenerował jeszcze jeden kod. Patrzą, co wyszło z Corela i… ostatnią cyfrę z kodu paskowego zapisują jako cyfrę kontrolną numeru ISBN. Nowy 13-cyfrowy numer jest zgodny z kodem EAN-13. Od tej pory, zgodnie z zasadą komplementarności, czyli „co na górze, to na dole” cyferki w kodzie i cyferki w ISBN-ie będą takie same. Dlatego nie mówmy o „nowym” numerze ISBN – numer jest ten sam, zmienił się tylko sposób zapisu. Stąd nie wolno używać już wykorzystanych numerów! Nie przybyło nam więc numerów, ale jednocześnie pojemność systemu wzrosła. Dlaczego? Ponieważ Międzynarodowa Agencja ISBN ma zarezerwowany następny prefiks 979-, udostępniony przez EAN International. Zacznie przyznawać numery z tym prefiksem po wyczerpaniu obecnego. Jak dobrze pójdzie, za kilka lat – nowelizacja normy jest przewidziana na rok 2010, ale potem będą głosowania nad nią, zatwierdzanie, wprowadzanie i gdzieś ok. 2012 roku może wejdzie w życie. Lepiej niż w pokerze Nowy prefiks podwoi pulę numerów, tak jak w 1970 roku wprowadzenie ISBN podwoiło pulę dla świata anglosaskiego (brytyjski SBN stał się podgrupą rejestracyjną 0, doszła 1, a dla innych grup językowych aż do 9), co globalnie zwiększyło pulę dziesięciokrotnie. Tym razem nastąpi globalne podwojenie puli. Lepiej niż w pokerze… Na razie wiadomo tylko, że dalsze przyznawanie numerów będzie się rządziło innymi prawami. Jakimi? Dotychczas ustalono grupy językowe i próbowano powiązać z nimi regionalne. W zamierzeniu było tak: Nie będę wypisywał dalszych numerów. Kto ciekawy, niech zajrzy na stronę Międzynarodowej Agencji ISBN (isbn-international.org). Generalnie strona jest trochę nieaktualna, choć w głębi można znaleźć interesujące dane. Na tej właśnie stronie jest bardzo użyteczny program – ISBN-13 Converter zamieni nasze 10-cyfrowe ISBN-y na 13-cyfrowe i jeszcze utworzy kody paskowe, albo pozwoli wydrukować listę z kodami. Jak na razie jest on za friko, chcąc przeliczyć kilka list (jak komuś przyznano kilka prefiksów…), trzeba na tę stronę wejść ponownie. Ale wracając do naszej normy. W opisie natknąłem się na punkt 7 mówiący, że „Wyznaczone agencje rejestracyjne ISBN mogą pobierać opłaty za przydzielanie numerów ISBN. Ich wysokość powinna być umiarkowana”. Skłonił mnie on do podjęcia badań. Co to znaczy umiarkowana? Czy tak jak cena normy? Za 28 stron kserokopii na papierze z niebieskim nadrukiem pkn® zapłacimy 45 zł. To chyba najdroższe ksero świata? Niezupełnie, za oryginał angielski cena wynosi 102 franki szwajcarskie plus podatki i opłaty (22 proc. VAT i 15 proc. narzutu). Ale po sprawdzeniu w elektronicznej bibliotece w angielskiej wersji mamy „reasonable”, co może znaczyć odpowiedni lub uzasadniony, ale niekoniecznie umiarkowany. Jak nie zarżnąć kury? Aby dać państwu pojęcie tej miary, w UK dziesięć numerów kosztuje 98 funtów, 100 już 190, zaś 1000 tylko 486. W USA odpowiednio 275, 995 i 1750 dolarów. W Australii najpierw jest opłata rejestracyjna 46 dolarów australijskich, potem za 1 (jeden) numer płaci zdesperowany wydawca 34,5 dolara. Za więcej odpowiednio 73, 415 i 2677. W tych krajach obowiązki agencji pełnią wyspecjalizowane firmy. Lepiej jest tam, gdzie rejestrację prowadzą biura w strukturze Biblioteki Narodowej. Np. w Nowej Zelandii cen brak, zaś w Finlandii – tak jak i u nas – ISBN jest wolny od opłat. Z prezentacji przedstawionej na dorocznej konferencji Agencji ISBN, która odbyła się w Paryżu w listopadzie 2006 roku, wiemy, że opłata za ISBN jest rozważana bardzo poważnie. Oczywiście analizuje się różne modele dystrybucji (od wolnej od opłat, przez opłaty stałe za numer, stosunkowe w zależności od wielkości wydawcy – liczby numerów, aż po systemy powiązane z dodatkowymi usługami jak: katalog składowy, baza bibliograficzna). Ogólnie problem sprowadza się do kwestii jak nie zarżnąć kury znoszącej całkiem kształtne jajka. Tzn. jak spowodować, aby wydawcy chcieli być w systemie i chcieli za to płacić. Ze sprawozdania rocznego wynika, że opłaty od agencji rejestracyjnych wynoszą 240 tys. euro, w tym za rok 2005/06 w przychodach ujęto 238 tys. (całkiem wysoka ściągalność). Zaś wynik …
Wyświetlono 25% materiału - 699 słów. Całość materiału zawiera 2799 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się