Sobota, 8 lutego 2025
Rozmowa z dr BARBARĄ CHOJNACKĄ

Jakie są pani związki z Bydgoszczą, której poświęciła pani całe zawodowe życie? Urodziłam się w Bydgoszczy. Niestety, nie poznałam już bohaterów mojej książki, nawet tych, którzy jako młodzi ludzie działali w międzywojennej Bydgoszczy: Mariana Turwida, Jana Biedowicza czy Władysława Frydrycha. Jednak ich duch cały czas był obecny w mojej szkole – Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych. Później ukończyłam studia w Toruniu na Wydziale Sztuk Pięknych. Wróciłam do Bydgoszczy i rozpoczęłam pracę w Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego. Po kilku latach zaczęłam prowadzić Dział Grafiki, w którym dominowały zbiory grafiki współczesnej. Dodam, że grafika nie była moją miłością od pierwszego wejrzenia, jednak stopniowo odkrywałam jej niepowtarzalne piękno i do dzisiaj się w niej specjalizuję. W muzealnych zbiorach pojawiły się też nazwiska w większości mało znanych artystów, czynnych w Bydgoszczy. Zaowocowało to pani pierwszą wielką wystawą w 2002 roku prezentującą sztukę środowiska bydgoskiego w latach 1920–1939. To było karkołomne przedsięwzięcie. Na szczęście w zasobach muzeum było sporo prac niektórych artystów bydgoskich. Podczas opracowywania spuścizny Stanisława Brzęczkowskiego po raz pierwszy na większą skalę zetknęłam się z tutejszym środowiskiem, o którym niewiele wówczas wiedziałam. Muzealne zbiory prac działających w Bydgoszczy twórców nie były w pełni opracowane, a sama literatura przedmiotu była bardzo skromna. Oprócz prac oryginalnych starałam się zgromadzić fotografie dzieł utraconych oraz materiały biograficzne związane z twórcami. Wiele prac odnalazłam w zbiorach rodzin artystów, często jedyną dokumentacją była pamięć po przodkach. 20 stycznia 1920 roku na mocy postanowień traktatu wersalskiego Bydgoszcz powróciła do Polski. Jest białą plamą na ówczesnej artystycznej mapie… Cechą charakterystyczną środowiska było to, że powstawało od podstaw na jałowym podłożu. Bardzo starałam się pogłębić studia o wiek XIX, bo chciałam odnaleźć tych artystów, którzy działali jeszcze w czasach pruskiego zaboru, a następnie w międzywojniu. To były pojedyncze osoby, jak Ignacy Sergot czy Elżbieta Śliwińska-Kapturkiewicz. Jak dużo niemieckich artystów pozostało w Bydgoszczy po roku 1920? Przed 1920 rokiem istniało tu Bydgoskie Towarzystwo Sztuki, później Niemieckie Towarzystwo dla Sztuki i Nauki, które organizowały duże wystawy prac sprowadzanych m.in. z Monachium, Düsseldorfu, Berlina. Natomiast po powrocie Bydgoszczy do Polski bardzo dużo Niemców opuściło to miasto, w tym także artyści, a dotyczące ich archiwalia w większości zaginęły. Oczywiście, wśród artystów pojawiają się niemieckie nazwiska, jak Ernst Gessler czy Kazimierz Vaedtke, ale niewiele można na ich temat powiedzieć. Należy dodać, że nie zawsze nazwisko wskazywało narodowość, czego przykładem jest Franciszek Konitzer, który był Polakiem i pochodził z pomorskiej, znanej z patriotyzmu rodziny. Co było magnesem przyciągającym artystów z różnych zakątków kraju? Zapewne pojawiające się nowe możliwości. Bydgoszcz była dość zamożnym miastem przemysłowym na zachodnich kresach ówczesnej Rzeczypospolitej. Na dobrym poziomie były szkoły średnie, w których podejmowali pracę artyści przybyli z Poznania, Krakowa, Warszawy, Lwowa: malarze, muzycy itd., bo rdzennej polskiej inteligencji było tu niewiele. Czy wszyscy przybysze przyjmowani byli z otwartymi rękoma? Różnie bywało. Musimy pamiętać, że choć Bydgoszcz powróciła do Polski w 1920 roku, …
Wyświetlono 25% materiału - 469 słów. Całość materiału zawiera 1879 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.











