Piątek, 2 kwietnia 2021
Rozmowa z JURAJEM KOVÁČIKIEM, autorem książki „W kinie panoramicznym”

Bohaterka pierwszego opowiadania twojej książki kupuje „O fotografii” Susan Sontag. Dlaczego „to dobry wybór”?
Artur zobaczył kobietę, która mu się spodobała, i spróbował zdobyć jej uwagę żartem. Nie był to najlepszy dowcip – książka o teorii fotografii jako poradnik dla początkującego fotografa – ale, na szczęście dla naszej historii, spełnił swoją rolę.

Idąc tropem Sontag – fotografia umożliwia nam przyjrzenie się światu na nowo, podobnie literatura. A jak się pisze o fotografii? Sporo zdjęć opisujesz w książce, widać w wielu miejscach, że prototypem jakiegoś opisu/postaci była fotografia. Czy to nie najtrudniejsza sztuka?
Fotografia? Myślę, że dziś jej sytuacja jest trudna. Fotografują wszyscy, przy tym robią to ciągle, nie jest to już jedynie przywilej tych, którzy posiadają sprzęt i opanowali rzemiosło. Jesteśmy zasypywani obrazami, niektóre sieci społecznościowe opierają się na fotografii, a obrazy coraz częściej zastępują słowa. Sens fotografii znany nam z ubiegłego wieku, jako autorska wypowiedź o świecie, o stanie świata, zatracił się w tym wszystkim. Być może także dlatego przestałem być fotografem.

No właśnie. Pracowałeś jako fotograf, postanowiłeś jednak pisać książki, a wszystko to w czasie, gdy „każdy może być fotografem”. Twoi bohaterowie są rozczarowani światem, w którym przyszło im żyć. Fotografowie chyba też bywają częściej niż zwykle rozczarowani. Jak to jest z tobą?
Rozczarowanie stanem świata, rozczarowanie rozdziałem między tym, jak postrzegamy rzeczy, a tym, jakie naprawdę są, jest, tak sądzę, naturalnym stanem człowieka od zarania dziejów. Współczesność jest może wyjątkowa ze względu na szalone tempo zdarzeń i zmian, jakim ulega świat. Mam nadzieję, że czytelnicy znajdą w książce nie tylko rozczarowanie, ale także radość, miłość i zachwyt, które życie nieustannie nam przynosi i przez to nie przestaje mnie fascynować.

Innym z tematów książki jest właśnie miłość i to, jak zmienia się wraz ze starzeniem się kochanków. To trochę jak ze starzejącą się fotografią. Gdybyś miał zilustrować książkę za pomocą fotografii, to jakie byś wybrał?
Dobre pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale to prawda, niektóre sceny z książki miałem wymyślone w najdrobniejszych szczegółach, jak obrazy. Mógłbym je namalować, gdybym potrafił.

Skąd zwrot w stronę literatury, jak się wchodzi na nowe pole twórczości po pięćdziesiątce?
Literatura zawsze mnie fascynowała. Dużo czytałem, od kiedy sięgam pamięcią. Kiedy byłem mały, wstawałem rano, godzinę przed szkołą, żeby móc poczytać. Rodzice się złościli, wydawało im się to dziwne. Może dopiero dzięki temu, że skończyłem z fotografią, znalazłem siłę do pisania. Musiałem się tego nauczyć, znaleźć swój system. Pisanie książki to najdłuższy i najbardziej samotny projekt, jakiego się w życiu podjąłem. Wyszło na to, że wróciłem do nawyków z dzieciństwa, wstaję wcześnie rano i piszę, podczas gdy pozostali domownicy jeszcze śpią.
Kiedy człowiek debiutuje po pięćdziesiątce, budzi to oczywiście pewne pytania – czy to tylko zachcianka starzejącego się faceta, jak młoda kochanka lub kupno motocykla? Mam nadzieję, że tak nie jest. Jesienią ukaże się moja trzecia książka, a zaczynam pracę nad czwartą. Co oczywiście samo w sobie nie stanowi gwarancji jakości, ale świadczy o wytrwałości wykraczającej poza objawy opóźnionego zapłonu.

Sporo u ciebie nostalgii za rolą artysty, jego wyjątkowością, i rozczarowanie kapitalizmem. Czytam twój biogram: „W roku 1994 założył firmę P67 value specjalizującą się w analizach finansowych, równolegle zajmował się publicystyką ekonomiczną. Firmę pod koniec tysiąclecia kupiła grupa kapitałowa Penta, w której później pracował jako analityk”. Lata dziewięćdziesiąte były dla ciebie czasem, gdy próbowałeś zapomnieć, jak to jest być artystą?
Po aksamitnej rewolucji byłem wśród pierwszych studentów na nowo otwartym Wydziale Fotografii Wyższej Szkoły Sztuk Pięknych w Bratysławie. W tym czasie miałem już jednak małego synka, dlatego porzuciłem szkołę, żeby zapewnić rodzinie utrzymanie. Lata dziewięćdziesiąte były ciężkie dla sztuki, dziś sytuacja jest o wiele lepsza.

Pisarzy dzisiaj najczęściej pytamy o prognozy na przyszłość, o to, jak świat po pandemii się zmieni, jeśli w ogóle jakieś zmiany nastąpią, zatem też ci zadam to pytanie – co będzie?
Świat się zmieni, ale ludzie pozostaną tacy sami. Znajdziemy nowy sposób funkcjonowania. Dostosujemy się. W tym człowiek jest naprawdę dobry, to jego specjalizacja. Zdolność adaptacji. To, co najważniejsze, pozostanie jednak niezmienne. Miłość, śmierć i historie, które pomagają nam kreować naszą tożsamość. I książki, w których się o nich pisze.

 

Autor: Rozmawiał Wojciech Szot
escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort