
Po „Ziemi z nieba” oraz „Egipcie z lotu ptaka” tego samego wydawcy tym razem otrzymujemy możliwość
oglądania Afryki z podniebnej perspektywy. Dzięki fotografii lotniczej można „sięgnąć po rzeczy
niedostępne i je uchwycić”, chociaż np. w wypadku
biegu geparda, nie jest to takie proste.
Fotografie Haasa‚ uderzające naturalnymi barwami‚ a także grą cieni i świateł‚ przemawiają
do wyobraźni (jak różowe punkty na czarnym tle‚ które po chwili okazują się być zgromadzonymi
nad jeziorem flamingami). Zdjęć lecącego marabuta‚ zanurzonych w wodzie grzbietów wydm czy trzech strusiów maszerujących przez pustynię, naprawdę nie da się zapomnieć.
Autor ukazał naturalne piękno Afryki‚ a jednocześnie dał do zrozumienia‚
że należy zadbać o to‚ by nie okazało się ono efemeryczne. Żeby te fotografie nie stały się jedynie pamiątkami z przeszłości, obrazem
przyrody, której już nie ma.










