środa, 1 lipca 2015
WydawcaZysk i S-ka
AutorJerzy Besala
RecenzentŁukasz Gołębiewski
Miejsce publikacjiPoznań
Rok publikacji2015
Liczba stron936


To pierwsza tak obszerna praca poświęcona
obecności alkoholu na polskich
stołach, począwszy od początków naszego
państwa. Książka napisana ze swadą, nie
stroniąca od anegdot, literackich odniesień,
a przede wszystkim nie wolna od sarkazmu
autora, który punktuje alkoholowe
uzależnienie u królów, biskupów, magnatów,
literatów czy posłów. Polska jest krajem
miodem i piwem płynącym, a z czasem
do zestawu dołącza gorzałka oraz
drogie importowane wina (przez wieki
na pierwszym miejscu węgrzyn i małmazja)
– symbol gościnności i zamożności.
Już Bolesław Chrobry był alkoholikiem
i awanturnikiem, a jego następcy z dynastii
Piastów często umierali wskutek przepicia
i rozwiązłości. Jagiellonowie jakoby
byli bardziej wstrzemięźliwi w piciu, choć
nie wszyscy, jednak w przypadku tej dynastii
do kieliszka chętniej zaglądali książęta
i biskupi niż koronowani władcy. Władcy
elekcyjni pić musieli, bo żeby zyskać poparcie
rozpitej szlachty, należało wytoczyć
niejedną beczułkę miodu, piwa i wina. Jak
było za Sasa – każdy wie. Do opilstwa dołączyło
obżarstwo.

Nie jest to typowa rozprawa historyczna,
przede wszystkim dlatego, że opiera
się na dokumentach dotyczących obyczajowości,
a te – jak wiadomo – rzadko są
obiektywne, wszak różne są oceny tych samych
zachowań. Stąd wiele domysłów, interpretacji
autora, ale bynajmniej lekturze
książki to nie szkodzi, czyta się wyśmienicie
o pijackich wybrykach naszych możnych,
tak świeckich, jak i duchownych.
Przede wszystkim jednak jest to niewyczerpane
źródło cytatów ze starych kronik,
listów, relacji, utworów poetyckich
i prozatorskich – o polskich obyczajach.
A i o trunkach – o ich jakości, smaku, sposobie
warzenia, fermentacji,
destylacji, o recepturach.
Z ironią autor odnotowuje dość
powszechne przekonanie o zdrowotnym
wpływie nalewek, miodów czy wódek ziołowych,
podawanych także dzieciom. I kolejne
powszechne przekonanie – że na złe
samopoczucie najlepsza jest butelka, a na
złe samopoczucie po nadużyciu alkoholu
już nic innego nie pomoże jak kolejna porcja.

„Popiłeś sobie wczora

Dobrym winem z wieczora,

Jeślić faluje głowa

Pij znowu, będzie zdrowa”.

Imponuje ogromna bibliografia jaką
zebrał autor. Niecierpliwe czekam na kontynuację
– Alkoholowe dzieje Polski pod
zaborami i dalej, aż po czasy nam współczesne.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ