
Książka Aleksandry Korczak to odważny i konieczny głos w trwającej debacie o tym, jakie postaci, jakie narracje, jakie wzorce płciowe i role społeczne przekazują uczniom lektury szkolne. Autorka pyta wprost: dlaczego w kanonie dominują bohaterowie męscy, pełni sprawczości, a postaci kobiece częściej są bezradne, piękne, romantyczne lub funkcjonują w tle jako matki czy przyszłe żony?
Główna teza głosi, że kanon szkolny mówi uczniom nie tylko, co czytać, ale kim mają być – i to już od najmłodszych lat. Badaczka wskazuje jednak, że lektury pełne stereotypów można wykorzystać krytycznie jako punkt wyjścia do rozmowy o zmianach społecznych, i że kanonowy brak kobiecych autorów i bogatych bohaterek to problem edukacyjny, który szkodzi wyobraźni młodych ludzi.
Korczak pokazuje, że wiele bohaterek powieści dla dzieci funkcjonuje przede wszystkim w sferze emocji i więzi, nie przejmując inicjatywy ani nie wykazując niezależności. Za przykład można uznać „W pustyni i w puszczy”, gdzie postaci żeńskie często pełnią funkcje pasywne i niezdolne do samodzielnej egzystencji; dotyczy to zarówno niewolnic, jak i Nel Rawlison, sprowadzonej do roli rozpieszczonego dzieciaka. Podobnie w „Ani z Zielonego Wzgórza” – główna bohaterka bywa romantyczną marzycielką, ale jej osobowość cechuje w głębi infantylizm wywołujący żałość u odbiorcy.
Główna siła książki polega na tym, że autorka nie pozostawia czytelnika z jedynie negatywną diagnozą. Korczak sama akcentuje jednak, że szkoła ma uczyć myślenia, nie tylko treści – i to włączenie refleksji krytycznej stanowi trzon jej propozycji. Stara się pokazać również, jak przekuć krytykę w narzędzie edukacyjne – jak omawiać teksty szkolne w sposób, który nie utrwala stereotypu, ale go ujawnia i dekonstruuje, i mówi o wpływie narracji na poczucie tożsamości i sprawczości.
Z drugiej strony wywód jest ahistoryczny. Literatura od zawsze funkcjonowała w ograniczeniach swojej epoki i pytania o sprawczość bohaterek wymagają szerszego kontekstu historycznego i dydaktycznego, a nie jedynie feministycznej oceny ze współczesnego punktu widzenia.
Czasami te refleksje są chyba zbyt krytyczne. Na przykład zarzut, że w „Felixie, Necie i Nice” Rafała Kosika chłopcy wartościują i oceniają krytycznie dziewczęta: jeden z bohaterów skomentował niecodzienny wygląd klasowej piękności, mówiąc, że „wylaszczyła się”. Nastolatek zwraca uwagę na fizjonomię, bo nie zamienił jeszcze z nią zdania, a sformułowanie jest kierowane do kolegi slangiem, jaki jeszcze piętnaście lat temu używano [s. 143]. Oburza ją także sformułowanie „słaba płeć” użyte w „Sposobie na Alcybiadesa”, książki napisanej przez Edmunda Niziurskiego na początku lat sześćdziesiątych [s. 83]. Choć autorka stara się być drobiazgowa w analizach, często stawia oceny i wytyka mizoginizmy na podstawie nawet jednego zdania, często porównuje jednocześnie kilka utworów, co wywołuje momentami chaos interpretacyjny.
W efekcie „Bezradne i romantyczne” nie jest jedynie dysertacją o braku sprawczych bohaterek, lecz raczej wezwaniem do refleksji nad tym, jak czytamy, czego uczymy i jakie wzorce kulturowe przekazujemy najmłodszym. Nawet jeśli nie wszystkie punkty argumentacji będą przekonywać każdego czytelnika, to książka pełni rolę ważnego narzędzia dyskusji o edukacji, literaturze i równości – i jako taka zasługuje na uwagę nie tylko nauczycieli czy rodziców, ale wszystkich, którzy myślą o szkole jako przestrzeni kształtowania postaw, wyobraźni i tożsamości.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788368267617″/]













