Wtorek, 6 stycznia 2026
WydawcaW.A.B.
AutorThomas Mann
TłumaczenieJerzy Koch
RecenzentSebastian Walczak
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2025
Liczba stron928
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 12/2025

Thomas Mann wraca do polskiego czytelnika w propozycji, która ma ambicję być „nowym odkryciem”. To pierwszy od 1931 roku kompletnie nowy przekład monumentalnej powieści, który popełnił Jerzy Koch. Już ten fakt determinuje ton wydania: nie chodzi jedynie o retransmisję językową, lecz o reinterpretację rytmu i niuansów narracji, które wcześniej pozostawały niekiedy w cieniu lub były pomijane.

Różnica między propozycją tłumacza a klasyczną wersją Ewy Librowiczowej i jej późniejszymi wariantami wydawniczymi jest dwoista. Po pierwsze, Koch jawi się jako tłumacz pedantyczny wobec tekstu źródłowego: poprawia opuszczenia, uzupełnia brakujące fragmenty i stara się oddać precyzję stylistyczną Manna bez archaizującej patyny. Co to oznacza w praktyce? Tam, gdzie Librowiczowa uchylała się przed dłuższymi, komentującymi wtrąceniami Manna lub upraszczała lokalne niuanse, Koch często oddaje je w pełni, czasem kosztem większej „ciężkości” zdania, ale zyskuje precyzję historyczno-kulturową. Po drugie, jego przekład ma współczesną płynność lektury, którą uzasadnia chęć udostępnienia powieści współczesnemu czytelnikowi bez rezygnacji z literackiej gęstości oryginału. Celem było także przywrócenie pełnej palety ironii, dydaktyzmu i melancholii, które są istotą Buddenbrooków. Mamy do czynienia z klasyką potraktowaną jak kanoniczny tekst, któremu należą się wyraźne warstwy przypisów redakcyjnych i opatrzeń – Czy potrzebowaliśmy nowego Manna? w niezbyt obszernej formie podano je w przypisach dolnych. Tekst utworu otwiera wstęp tłumacza, a zamyka posłowie Wojciecha Engelkinga, który przystępnym językiem przybliża panoramę społeczną tamtych czasów. To wszystko było formułowane w zapowiedziach wydawniczych i rozmowach towarzyszących premierze. Tak też się stało.

Czy zatem nowy przekład jest konieczny? W obliczu zmian w paradygmacie tłumaczeniowym, od podejścia „kondensującego” do bardziej filologicznego i kontekstualnego, odpowiedź dla wielu krytyków brzmi: tak. Koch nie tylko „aktualizuje” język, on proponuje odczytanie Manna, które wydaje się dziś bogatsze i bardziej odpowiednie dla czytelnika XXI wieku. Ostateczna ocena zależeć będzie od tego, czy czytelnik ceni precyzję i pełnię kontekstu ponad nostalgiczny urok dawnych tłumaczeń.

Nowe wydanie zasługuje na pochwałę także od strony edytorskiej, szczególnie estetyka okładki, zaprojektowana przez Paulinę Piorun. Z niej patrzy na czytelnika dzieło Gustave’a Caillebotte’a „Młody mężczyzna przy oknie” jako obrazowe tło umieszczone w stonowanej, eleganckiej kompozycji, która sygnalizuje powagę i historyczny wymiar tekstu, a błękit czcionki nadaje wielkiej świeżości i powabu w kontrze do wielu tandetnych wydań.

Warto dodać, że nowy przekład i towarzyszące mu posłowie oraz debaty (m.in. spotkania organizowane przez instytucje kultury, jak CK Zamek czy muzea literackie) sygnalizują, że „Buddenbrookowie” w wersji Kocha mają szansę stać się lekturą odnawiającą zainteresowanie Manna wśród współczesnych czytelników.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ