Piątek, 25 lipca 2025
WydawcaSonia Draga
AutorFernando Aramburu
TłumaczenieKarolina Jaszecka
RecenzentPiotr Kitrasiewicz
Miejsce publikacjiKatowice
Rok publikacji2025
Liczba stron232
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 7-8/2025

W wybuchu gazu w piwnicy szkoły podstawowej w Ortuelli w Kraju Basków zginęło pięćdziesięcioro dzieci. Jednym z nich był tytułowy chłopiec, o imieniu Nuco, syn Mariaje i Josego Miguela. W dniu tragedii wstał apatyczny i nie rwał się z pójściem na lekcje. Matka dopytywała, co się wydarzyło poprzedniego dnia, myślała, że może jej synek pobił się z kolegami albo został skrytykowany przez nauczycielkę. On jednak wszystkiemu zaprzeczał, jadł śniadanie bez apetytu, wydawał się być osowiały i przygnębiony. Na poprawę humoru Mariaje poprosiła dziadka, aby zaprowadził wnuka do szkoły. I tak się stało. A w kilka godzin później w miasteczku rozległy się syreny, wszystkich poraziła straszliwa wiadomość, że budynek szkoły wyleciał w powietrze.

Każdy z członków rodziny próbował poradzić sobie z bólem po swojemu. Dziadek wypracował ceremonię cotygodniowego przychodzenia na grób wnuka i opowiadania mu różnych historii. Matka wcześniej deklarowała się jako ateistka, teraz popadła w stany dewocyjne. Do tego zaczęła zagłuszać emocje jedzeniem. Ojciec skupił się na pracy w fabryce i łowieniu ryb z kolegami. Ale coś w nim pękło. Pewnego dnia wyłowiono z morza jego zwłoki. Wypadł za burtę albo – co bardziej prawdopodobne – sam wyskoczył. Potem dziadek zmarł w szpitalu. Mariaje, najsilniejsza z nich, została sama. Wybrała życie w pogodzeniu z losem i z samą sobą.

Hiszpański pisarz Fernando Aramburu, znany u nas z „Patrii” oraz „Kiedy ptaki powrócą”, w słowie wstępnym określił swoją powieść jako „zbiór słów” o pewnej historii. Historii o wydarzeniach, ale przede wszystkim o uczuciach, refleksjach, wspomnieniach. Analizowaniu przeszłości. „Chłopiec” wywołuje mocne uczucia w czytelniku, momentami chwyta za gardło, przyspiesza bicie serca, sprawia, że oczy stają się wilgotne. Autor z mistrzowską swobodą rozbudza emocje, a robi to w sposób niezwykle prosty i bezpośredni, posługując się codziennymi słowami i wyrażeniami. I bardzo celnie trafia prosto do serca czytelnika. A że czytaniu mogą towarzyszyć łzy, to już ryzyko odbiorcy. Jest to bowiem lektura dla osób wrażliwych, ale uwaga: tych o nadmiernej empatii lub o podobnych doświadczeniach co jej bohaterowie może przyprawić o stan silnego wzruszenia. Lepiej o tym wiedzieć, zanim weźmie się książkę do ręki.

Wybuch w Ortuelli nastąpił w 1980 roku, ale podobna katastrofa mogła wydarzyć się kiedykolwiek i gdziekolwiek. I od tamtego czasu było ich mnóstwo na świecie. U nas pod koniec lat siedemdziesiątych w samym centrum Warszawy eksplodowała rotunda, oddział Banku PKO. Zginęli klienci, personel, osoby przechodzące ulicą, w tym dzieci. Ale jak dotąd nikt nie wpadł w Polsce na pomysł, żeby tamtą tragedię ująć w literacki „zbiór słów”.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ