środa, 11 lutego 2026
WydawcaCzarne
AutorNicola Lagioia
TłumaczenieTomasz Kwiecień
RecenzentTomasz Gardziński
Miejsce publikacjiWołowiec
Rok publikacji2025
Liczba stron464
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 1/2026

Rzym to miasto szczególne. Takie zdanie nie zawsze należy jednak uznać za komplement, bo życie we włoskiej stolicy wiąże się z wielką frustracją, korupcją, brudem i agresją. Apogeum problemów Rzymu miało miejsce w latach 2014–2016, gdy publiczni urzędnicy zostali przyłapani na łapówkarskich kontaktach z mafią, miasto nawiedziła plaga szczurów, a w marcu 2016 roku doszło do brutalnego mordu na 23-letnim Luce Varanim.

Nicola Lagioia w swojej książce „Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie” bierze na tapet ostatnie ze wspomnianych wydarzeń, lecz osadza je w szerszym kontekście problemów Wiecznego Miasta. Dziennikarz i prozaik nie tylko przedstawia dokładnie okoliczności, w jakich doszło do zbrodni, charakter i motywacje dwóch zabójców oraz publiczne reakcje na śledztwo, ale też podejmuje wyzwanie znalezienia odpowiedzi na fundamentalne pytanie o źródło zła w człowieku.

Jak to często bywa w przypadku reportaży kryminalnych, najmocniejszym elementem książki Lagioi jest sama historia morderstwa. Włoskiego autora należy zdecydowanie pochwalić za gargantuiczną pracę włożoną w zbieranie materiałów, dziesiątki rozmów przeprowadzonych z głównymi i pobocznymi aktorami tego dramatu, a także umiejętność złożenia tej opowieści w niezwykle atrakcyjny sposób. Po otwarciu „Ciao amore, ciao” wręcz połyka się kolejne strony.

Ostateczna ocena reportażu Nicoli Lagioi będzie jednak zależeć od tego, czy czytelnik „kupi” pojawiające się licznie (zwłaszcza w drugiej połowie książki) odautorskie przemyślenia. W poszukiwaniu sensu tej wymykającej się zrozumieniu i wyjątkowo brutalnej sprawy Lagiola sięga głównie po własne doświadczenia i filozofię katolicką, co – w mojej skromnej opinii – okazuje się niewystarczające. Nie tylko dlatego, że pytania o naturę zła są zasadniczo nierozwiązywalne. Sam autor po prostu nie pomaga sobie często pseudointelektualnymi rozmyśleniami i kiczowatymi wtrąceniami, które zamiast wynieść jego dzieło ponad rzetelną dziennikarską pracę, wręcz przeszkadzają w jej należytym docenieniu.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ