Sobota, 10 maja 2025
WydawcaIPN
AutorOpr. i red. nauk. Justyna Staroń
RecenzentTomasz Zbigniew Zapert
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2025
Liczba stron440
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 4/2025

Nadawcę tej lśniącej humorem, niekiedy dobrodusznie kpiarskiej, korespondencji kojarzymy dziś głównie z literaturą dziecięcą, vide ciągła popularność „Przygód Koziołka Matołka”, „Szatana z siódmej klasy” czy „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Pisane przez niego listy dowodzą jednak niezbicie, że był również wybitnym reprezentantem szlachetnej sztuki epistolografii. Zepchniętej do lamusa na skutek rozkwitu esemesów, mejli i tym podobnych wytworów technologii.

Obdarowany czułym uchem i bystrym wzrokiem pisarz systematycznie i sugestywnie relacjonował małżonce – śpiewaczce, częstokroć wojażującej z recitalami – życie towarzyskie, które z lubością uprawiał. „Byłoby to najwytworniejsze przyjęcie sezonu, gdyby nie to, że Karpowicz sam jadł palcami sos, a rybę nożem, a w gości jedzenie wtłaczano gwałtem. Była na przyjęciu i Solska, w stanie średnim. Poza tym wieje straszliwy wiatr, tak że Solski musi wkładać kamienie do kieszeni (…) Lili była gotowa oddać się na śmierć i życie któremuś z przystojnych młodzieńców, którzy na tę myśl pili szybko i rozpaczliwie. (…) Wszystkich olśniły srebra rodzinne, pożyczone od Lili i Urci. Miałem robotę z pilnowaniem gości z tego powodu. Ale jakoś nic nie zginęło”. Nikt nie czuł się jednak dotknięty tymi, niekiedy kąśliwymi, uwagami, ponieważ ogromnie ceniono tego figlarnego lwa salonowego, regularnego bywalca renomowanych przybytków kulinarnych. Warszawy i Zakopanego w szczególności. Częstymi kompanami przy jego stoliku bywały nawet osoby o innych światopoglądach, choćby Bolesław Wieniawa-Długoszowski albo skamandryci.

W jego listach znajdujemy także akcenty antypiłsudczykowskie. Kibicował Romanowi Dmowskiemu i Narodowej Demokracji, potępiał zamach majowy, ośmieszał kumoterstwo i nepotyzm sanacji, drwił z bujnego rozwoju kultu Józefa Piłsudskiego, znaczonego choćby huczną celebracją jego imienin przez instytucje państwowe. A przed wyborami parlamentarnymi w roku 1928 konstatował: „Ludzie masowo chrzczą się na nową wiarę”.

Śmiem twierdzić, że zamieszczone w tym bardzo starannie opracowanym (przypisy! ilustracje!) tomie listy do teściów są w krajowej epistolografii wydarzeniem bezprecedensowym. Przykładem zawarta w nich rymowana laurka dla teściowej:

„W dzień imienin, droga Zosiu,
By Cię zimno nie zawiało,
Przyjmij śliczny ten serdaczek
I na pulchne włóż go ciało.

Wyrobiony jest misternie,
Wełna cudna jest i gładka,
A umyślnie tak obszerny,
By Ci sięgnął aż do zadka”.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ