
Krytycy globalizacji
zauważyli‚ iż „globalizacja opiera się na złym programie”. Postanowili zatem zaprotestować‚ są wszak rasowymi demokratami‚ a demokracja bez protestowania
jest jak wesele bez muzyki. Tak właśnie powstał ATTAC‚ czyli – rozwijając
francuski skrót – Stowarzyszenie Opodatkowania Transakcji Finansowych na korzyść Obywatela.
Czego chcą zrzeszeni w nim krytycy globalizacji? W zasadzie nie wiadomo – uważna lektura omawianej pozycji upewnia‚ iż oni sami do końca tego nie wiedzą. „Chaos trzeba kochać” – oto jak jeden z nich wyjaśnia struktury organizacyjne
ruchu. „Podatek á la Robin Hood” – lapidarnym bon motem częstuje inny. Na kartach tej jakże pouczającej książki całe przedsięwzięcie jawi się ostatnią próbą politycznego zaistnienia grupy pięćdziesięciokilkuletnich pogrobowców
Karola Marksa‚ którym nie udało się w sześćdziesiątym ósmym. Niewiele zmieniła się retoryka („prawicowcy Gramsciego” – smaczne‚ nieprawdaż) i sposób myślenia („podatek na korzyść obywatela” – sic!)‚ tylko akcja bezpośrednia
nie wychodzi już tak jak kiedyś‚ bo brzuch nie pozwala się schylić po kamień‚ a korzonki – celnie rzucić. No‚ ale od czego są młodzi?











