
To jest pomysł nadzwyczaj
intrygujący
i jednocześnie trudny – przeprowadzić
rozmowy z byłymi dyktatorami
najbardziej brutalnych reżimów
świata. Przynajmniej niektórymi z nich. Wydaje się‚ że takie postaci‚ jeśli żyją‚ muszą być absolutnie niedostępne:
ze względu na zagrożenie zemstą ze strony ich ofiar lub bliskich ofiar. Albo też dlatego że są chronieni przez innych dyktatorów‚ jeszcze potworniejszych‚
skoro nadal mają władzę‚
niż oni sami.
Autor jest dziennikarzem-korespondentem
włoskiego dziennika
„La Repubblica”. Ta książka‚ przetłumaczona ponoć na kilkanaście
języków‚ polskiego czytelnika może zaciekawić ze względu na obecność w niej osoby gen. Jaruzelskiego‚ jako jednego z bohaterów.
Pojawia się w sąsiedztwie Jeana Bedela Bokassy‚ „cesarza” Republiki Środkowoafrykańskiej‚ Idi Amina‚ krwawego dyktatora Ugandy
(obu zarzucano kanibalizm) czy też „dożywotniego” prezydenta Haiti Jean’a Claude’a Duvaliera. Winni są masowych mordów‚ tortur‚ prześladowań
na skalę‚ jaką w Polsce trudno
sobie wyobrazić. Pozostali to Enwer
Hodża (komunistyczna Albania)‚ pułkownik Mengistu Hajle Mariam (Etiopia) i prezydent Slobodan Milosevic
(Serbia). Co by nie myśleć o gen. Jaruzelskim‚ to jednak wyraźnie
inna liga.
W sumie jest to wartki‚ ciekawie
przyrządzony‚ ale jednak fast food
dziennikarski‚ w którym trudno znaleźć poważniejsze pytania i odpowiedzi.
Ot choćby o to‚ dlaczego
niektórzy z despotów zechcieli w ogóle o sobie opowiadać (część odmówiła: Strasser‚ Noriega‚ Pinochet‚
Somoza…). Może jest tak‚ że władza‚ także dyktatorska‚ wymaga szczególnych uzdolnień‚ nawet talentów
(diabelskich)‚ za które płaci się specyficznymi upośledzeniami. Jak się to czyta‚ to ma się wrażenie‚
że mówią z powodu takich wyraźnych upośledzeń. I nie tylko
mówią…










