
Agata Romaniuk w najnowszej powieści sięga po temat niezwykle aktualny, ale opowiada go w sposób daleki od reportażowej dosłowności. To historia zakorzeniona w rzeczywistości, a jednocześnie wyraźnie literacka – zbudowana na emocjach, wyobrażeniu i intuicji.
Tytułowa Dina to młoda kobieta o złożonej tożsamości, z włoskimi i ukraińskimi korzeniami, córka lekarzy, studiująca historię sztuki w Bolonii. Jej życie mogłoby potoczyć się przewidywalnie: studia, kariera, związek z włoskim chłopakiem. Jednak wybuch wojny w Ukrainie wywraca wszystko do góry nogami. Dina podejmuje decyzję, która nadaje powieści główny ton – zamiast uciekać, rusza „pod prąd”, do kraju ogarniętego konfliktem, do ojca i babci.
Agata Romaniuk stworzyła bohaterkę niejednoznaczną. Dina, jak wiele postaci w jej twórczości, jest „z krwi i kości” – bywa silna i zdeterminowana, ale też chwiejna, pełna sprzeczności. To postać, która budzi emocje, i właśnie w tej ambiwalencji tkwi siła powieści – autorka nie próbuje nikogo idealizować.
W posłowiu autorka odsłania źródła inspiracji. Choć historia Diny jest fikcyjna, wyrasta z konkretnych doświadczeń – ze spotkania z uchodźczyniami z Charkowa oraz z zasłyszanej rozmowy podczas pobytu w Bolonii. Zdanie: „Niszczo ne wiczne” (Nic nie jest wieczne) stało się osią tej barwnej i emocjonalnej opowieści.
„Dina, Dina” to powieść o wyborach, tożsamości i granicach – tych geograficznych, ale też emocjonalnych. Nie jest to historia łatwa ani jednoznaczna, ale właśnie dzięki temu zostaje z czytelnikiem na dłużej.










