Wtorek, 16 czerwca 2020
WydawcaNoir sur Blanc
AutorDonna Leon
TłumaczenieMarek Fedyszak
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2020
Liczba stron376
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 5/2020

Nie mogłem się już doczekać kolejnej powieści Donny Leon – od egzotycznych nie tylko dla polskiego czytelnika relacji z wydarzeń w Wenecji i kryminalnych zagadek rozwiązywanych przez commissario Brunettiego, amerykańska pisarka przeszła w ostatnich latach do przemyślanych, pełnych tłumionego gniewu moralitetów. „Doczesne szczątki”, traktujące o rosnącym zagrożeniu dla natury, a – w konsekwencji – dla nas samych, nabierają jeszcze dodatkowego wymiaru, nadanego przez pandemię.

Początek zwarty: pyszałkowaty adwokat pogardliwie wyraża się o dziewczynie, której miał podać szkodliwe substancje; Brunetti ratuje go przed pobiciem, jakie szykuje mu inny policjant, symulując nagłe problemy z sercem. Badania w szpitalu nie wykazują niczego poza ogromnym stresem – gdy lekarka zapisuje komisarzowi dwa tygodnie odpoczynku, bezwzględnego odsunięcia się od dotychczasowego życia, Brunetti przyznaje otwarcie, że rozważał takie rozwiązanie coraz częściej: „Przez jakiś czas nie muszę wykonywać tej pracy. Nie muszę myśleć o niej. […] Uciec od czekania na kolejną potworną sprawę, nad którą będę musiał pracować”. Potwierdza to lekarka: „Trafił pan tutaj, ponieważ uważa pan, że jest bezsilny”.

Przemyślenia, jakie nachodzą Brunettiego, wykazują zadziwiającą – acz przypadkową (książka napisana została przed atakiem wirusa) – zbieżność z podejmowanym dziś postanowieniami: Brunetti, który znalazł schronienie na małej wyspie weneckiego archipelagu, analizuje dotychczasowe życie, swoje potrzeby, zachowania. Jakże wiele jest zbędne, jakże mało się liczy… Czyż nie nad tym właśnie zastanawiamy się dziś sami?

Brunetti nie byłby sobą, gdyby, będąc mimowolnym świadkiem morderstwa, nie przerwał swojej kwarantanny, nie rozpoczął dochodzenia, nie zaczął wypytywać. Oczywiście, że dochodzi powodów wcześniejszych śmierci i teraźniejszych zabójstw – świadom jest, że laguna żyje i umiera, coraz mniej gatunków się odradza, nie przylatują ptaki, nie ma już żab, giną pszczoły. Ale dla skorumpowanych przedsiębiorców, deweloperów i polityków nie ma to najmniejszego znaczenia.

Czytałem ostatnio dużo złych i bardzo złych powieści kryminalnych, klepanych na jedno kopyto, pod publikę, zgodnie z trendem ostatniego miesiąca, wadliwie skonstruowanych i źle napisanych. Lektura Leon po raz kolejny przywraca wiarę, że jeszcze nie jest tak fatalnie z tym gatunkiem, może to tylko u nas jest tak źle. Ona myśli przy pisaniu, odkłada tekst i wraca do niego po pewnym czasie, by wykreślić to, co zbędne, nie wysyła wydawcy każdego dnia tego, co akurat wypluł komputer.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.
OCEŃ KSIĄŻKĘ