Wtorek, 10 lutego 2026
WydawcaMarginesy
AutorPercival Everett
TłumaczenieTomasz Macios
RecenzentEwa Tenderenda-Ożóg
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2026
Liczba stron368
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 1/2026

Źle się dzieje w miasteczku Money w stanie Missisipi. Dochodzi do makabrycznej zbrodni, chwilę potem do kolejnej. Policjant, który przyjechał na miejsce, stwierdza, że „nigdy w życiu nie widział dwóch tak martwych ludzi”. Giną biali mieszkańcy, a przy każdym ciele pojawia się drugie – ciało czarnoskórego mężczyzny, które potem… znika z kostnicy. Kryminalny stelaż tej powieści to jedynie pretekst, by opowiedzieć o jednym z najbardziej ponurych okresów historii Stanów Zjednoczonych.

Percival Everett, jeden z najbardziej oryginalnych współczesnych autorów literatury anglojęzycznej, za ten kryminał połączony z groteską o linczach, Ku Klux Klanie i nienawiści na tle rasowym otrzymał nominację do nagrody Bookera.

Akcja powieści rozgrywa się w miejscu autentycznie związanym z zabójstwem Emmetta Tilla w 1955 roku. 14-letni chłopak po oskarżeniu o rzekome „niestosowne zachowanie” wobec białej kobiety został porwany, poddany brutalnym torturom, następnie zastrzelony i wrzucony do rzeki. Sprawcy zostali uniewinnieni przez ławę przysięgłych składającą się wyłącznie z osób białych. Till jest tu metaforą tysięcy podobnych przypadków, które zniknęły z pamięci społecznej.

„Drzewa” opowiadają o nierozliczonej historii rasowej przemocy w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie książka utrzymana jest w tonie osobliwie podwójnym – makabrycznym i komicznym. Dialogi potrafią być absurdalnie zabawne, niemal jak w filmowej komedii, choć wokół rozgrywają się rzeczy straszne. Do tego przenikliwie ironiczna obserwacja Ameryki i trafna karykatura Trumpa. Z tej mieszaniny śmiechu i grozy rodzi się dysonans: czytelnik nagle uświadamia sobie, że właśnie w podobny sposób społeczeństwo potrafiło oswoić realną przemoc. Everett odkrywa ją, odsłania jej głębokie korzenie.

W powieści przywołany jest fragment słynnej piosenki Billie Holiday „Strange Fruit”. Pisarz korzysta z tego samego symbolu, który uczynił piosenkę jedną z najmocniejszych w historii muzyki – drzewa jako świadków linczu, ale dopisuje jakby dalszy ciąg do przesłania utworu: u słynnej artystki drzewa pokazują zbrodnię, u Everetta zbrodnia wraca, bo nikt jej nie rozliczył.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ