
Nie od dziś wiadomo, że dzieci uwielbiają stawiać pytania. Wiem, co mówię, wiem, co piszę, osobiście jestem na tę myśl przykładem. Pamiętam, jakby to było wczoraj, grę „Mózg elektronowy” (gra nadal jest dostępna na rynku, choć zapewne zmieniły się hasła), gdy prawidłowo podłączyło się kabelki z pytaniem i odpowiedzią, zapalała się odpowiednia lampka. W nieskończoność kartkowałam wydane przez Wiedzę Powszechną książki z serii „500 zagadek…”. Jeśli chodzi o pasję poznawczą dzieci, świat niewiele się zmienił, i to chyba dobrze.
I oto trzymamy w ręku publikację encyklopedyczną, opatrzoną renomowanym nazwiskiem pisarza, leksykografa i wydawcy. Układ treści nie jest alfabetyczny, lecz rzeczowy, składa się nań dziesięć rozdziałów, ale dodatkowe poszukiwania konkretnego zagadnienia ułatwia skorowidz. Dziedziny nauki, jakie czytelnik może znaleźć w publikacji, są bardzo różnorodne, od humanistyki poprzez tematy przyrodnicze po technikę, a wydawca postarał się, aby w miarę możliwości jeden temat występował na całej rozkładówce.
Pytania/odpowiedzi są często intrygujące, oparte na ciekawostkach, tematy są konkretne, a odpowiedzi krótkie. Wiele z nich nawet dla mnie było nowością, m.in. nazwa bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę czy nazwa zawodu, który uprawiał Ambrose Paré, zanim został twórcą nowoczesnej chirurgii. A był fryzjerem (nie ma to jak dobre cięcie!). Bomba, dla zmylenia przeciwnika, nazwana została „Little boy”. Niektóre pytania/zagadki są dość oczywiste (kto odkrył groty w Lascux, jak mierzymy wiek drzew), ale niektóre zawierają tzw. haczyki. Wydawca zastrzega w stopce, że odpowiedzi są zgodne z obecną wiedzą, wszak nauka nieustannie się rozwija.
A na koniec – dwie wisienki na torcie. Czy wiecie, drodzy czytelnicy, jakim środkiem miejskiego transportu przemieszcza się najwięcej ludzi? Zainteresowanych zapraszam na stronę 64, a tych, którzy nie mają czasu, informuję od razu – WINDĄ! No, ale najbardziej niebezpieczne zwierzę na świecie znajdziecie sami. Dla ułatwienia dodam, że jest o wiele mniejsze od tygrysa i słonia.
Książkę polecam wszystkim Pytalskim, dużym i małym. Będzie dobrze służyć w domowej biblioteczce i podczas zajęć szkolnych. Można przy niej spędzić deszczowe letnie wieczory, można zrobić konkurs dla rodziców albo zawody klasowe lub biblioteczne.














