Czwartek, 26 kwietnia 2012
WydawcaWydawnictwo Krytyki Politycznej
AutorElżbieta Janicka
RecenzentPiotr Dobrołęcki
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2012
Liczba stron400


Książka, która wymyka się z jednoznacznych
ocen i klasyfi kacji gatunkowych.
Przede wszystkim autorka, jak oceniła już
krytyka, burzy nam spokój sumienia. Zaskakuje
też tytuł, który w tłumaczeniu
z niemieckiego oznacza Twierdzę Warszawa,
a terminu tego w odniesieniu do
naszej stolicy do tej pory nie stosowano.
Można wprawdzie przypomnieć, że był
on przyjęty przez hitlerowskich okupantów
pod koniec lipca 1944, gdy tuż przed
wybuchem Powstania Warszawskiego rozkazem
Adolfa Hitlera ogłoszono utworzenie
Festung Warschau, jednak wykonanie
tego zadania uniemożliwił bojowy zryw
warszawskich powstańców i sprawa upadła.
Dlatego tytuł nadany książce nie do
końca jest zrozumiały, a jego wprowadzenie
jest dyskusyjne, bo brakuje czytelnego
wytłumaczenia, o co rzeczywiście w tym
przypadku chodzi. Na podstawie jednego
sformułowania można by wnioskować, że
według autorki kształtowanie współczesnej
pamięci historycznej dyskryminujące
pamięć o żydowskich mieszkańcach Polski
przedwojennej i ich okupacyjnej zagładzie,
tworzy tę tytułową twierdzę, jednak nie
jest to do końca jasne.

Z niezwykłą ostrością i specyfi czną
wrażliwością autorka dostrzega w wielu
miejscach ślady bolesnych i często trudnych
do wytłumaczenia zdarzeń z niedawnej
przeszłości. Niedawnej, bo odnoszącej
się do ostatnich kilkudziesięciu lat, a konkretnie
do śladów współżycia obok siebie
w szczególnej symbiozie dwóch narodów
– polskiego i żydowskiego. Gdy tego drugiego
zabrakło, pozostały po nim jedynie
ułomne ślady, których rejestr, choć wybiórczy
i fragmentaryczny, ale z wielkim
pietyzmem i dokładnością wpisany został
w treść książki.

Nie jest to jednak ani przewodnik, ani
książka naukowa o reliktach przeszłości
i formach jej upamiętnienia. Można ją nawet
uznać za tekst literacki, którego styl
jest często inspirowany, jak już zauważono,
prozą Mirona Białoszewskiego. Do
tego składowym elementem narracji są
liczne fotografi e w większości wykonane
przez samą autorkę, dokumentujące
w niezwykle drobiazgowy sposób obraz
współczesnego
miasta, składający
się głównie
z pieczołowicie
i ze znawstwem
wyszukanych detali i nie
znanych szerzej fragmentów. Należy się
całkowicie zgodzić z Bożeną Kleff, która
napisała przedmowę do książki, że „tekst
Elżbiety Janickiej jest esejem z pełnym,
szczegółowym wsparciem warsztatu akademickiego
i jednocześnie dynamicznym
opowiadaniem o wielkiej sile emocji i jasności
poglądów”. I chociaż w wielu przypadkach
czytelnik będzie z tymi poglądami
polemizował, czasem nie akceptował
prowokacyjnego podejścia, które autorka
z pewnością świadomie prezentuje, to zawsze
będzie – jeżeli potrafi przejść przez
liczne trudności czy nawet zastawione pułapki
– o takim obrazie Warszawy myślał.
O Warszawie, która dzisiaj bardzo mało
przypomina jej obraz sprzed nieco więcej
niż pół wieku, a uświadomienie nam tego
jest chyba największą zasługą autorki.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ