
„Ja jestem twoją Marilyn Monroe” – śpiewała song z tekstem nieodżałowanego
Jonasza Kofty Irena Karel. Pomińmy milczeniem, do kogo
adresowała interpretowane słowa. Niniejszy tomik ukazuje nieznane
oblicze amerykańskiego symbolu seksu sprzed ponad półwiecza.
Zawiera przypadkowo odnalezione i nigdzie niepublikowane notatki
artystki, jej próby poetyckie (bardzo nieudolne) i listy (zapewne nigdy
nie trafią do kanonu epistolografii). Przynoszą wizerunek osoby zagubionej,
nadwrażliwej i chyba nieszczęśliwej, czyli kompletnie różny od
tego, które zapamiętali kinomani. Z racji nieprzemijającej legendy MM,
spotęgowanej wciąż niewyjaśnionym zgonem, książka stała się bestsellerem
od Tokio po Buenos Aires. Obawiam się, że w Polsce też zyska
ten – niekoniecznie miarodajny – status.












