środa, 11 lutego 2026
WydawcaZnak
AutorJakub Kuza
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiKraków
Rok publikacji2025
Liczba stron396
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 1/2026

Strzał w dziesiątkę, można powiedzieć – bo to akurat dziesięć narracji o mistyfikacjach („uroczych maskarad”) dotyczących artefaktów i wydarzeń. Autor, pasjonat historii i, jak się okazuje, historyjek, sięgnął do tematów wałkowanych od dawna (manuskrypt Wojnicza), wstydliwych (kolekcja Porczyńskich czy „pochówek” Witkacego) i nieco zapomnianych (frywolne listy Chopina i cała reszta), by je odkurzyć. I chwała mu za to, bo warto spojrzeć na nie raz jeszcze.

Jakub Kuza nie przynosi rozwiązań omawianych zagadek, czasem zgłasza nowe uzupełniające materiały z badań prowadzonych przez archeologów i konserwatorów, czy też powołuje się na znane mu, a czekające na publikację wyniki prowadzonych badań (przypadek posągu Światowida ze Zbrucza). Ogólnie rzecz biorąc, czytelnik otrzymuje szczegółowe, z pazurem napisane podsumowania tego, co w danych przypadkach już wiadomo, zwykle z sugestią, że „warto wrócić do tematu”, postarać się o „nową odsłonę” czy „uchylenie drzwi”. Realizacja czego może oczywiście być wątpliwa, bo o ile łatwo sobie wyobrazić zaprzęgnięcie najnowszych technik do, na przykład, prześwietlenia fundamentów zamku w Liwie czy próby odszukania szczątków Stanisława Ignacego Witkiewicza, to ewidentna wtopa z kolekcją malarstwa im. Jana Pawła II, której autentyczności obrazów Kościół broni niczym dogmatów, już wygląda inaczej – być może uda się połączyć dzieła z faktycznymi ich twórcami („mniej znanymi, ale wciąż bardzo dobrymi”, argumentuje autor), tym niemniej trudno będzie się upierać, że jest to kolekcja wybitna, na skalę europejską.

Na pewno liczyć jednak można na pomoc AI w rozszyfrowaniu manuskryptu Wojnicza, zagadki trudniejszej od odczytania hieroglifów egipskich czy złamania kodu Enigmy. Do dziś trwa spór, czy jest to XV-wieczny falsyfikat, czy tekst zapisany w egzotycznym, a zaszyfrowanym języku i alfabecie. Autor zżyma się nieco, że ta rodzima szarada (Michał Wojnicz był Polakiem ze Żmudzi, rewolucjonistą, sybirakiem, w końcu antykwariuszem) nie budzi odpowiedniego zainteresowania w Polsce, pozostaje u nas „praktycznie nieznany”, nie powstała żadna jego biografia. Nie jest to do końca prawdą, pokazuje to choćby bibliografia – połowa podanych źródeł to właśnie materiały krajowe. Inna sprawa, że zabrakło w niej dwóch książek Wojniczowi poświęconych, zbeletryzowanych biografii w formie powieści, noszących taki sam tytuł „Manuskrypt Voynicha” – Thierry’ego Maugenesta (Albatros 2007) i Dariusza Zejca (Sowa 2010). A to, że można by napisać o tym więcej i barwniej, to już inna sprawa.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ