środa, 16 kwietnia 2025
WydawcaCzarne
AutorJ. Szpilka
RecenzentTomasz Gardziński
Miejsce publikacjiWołowiec
Rok publikacji2024
Liczba stron208
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 3/2025

Niełatwo jest recenzować książkę, po którą sięgnęło się po to, by lepiej zrozumieć (w dużej mierze) obcy sobie świat oraz intymne przeżycia drugiej osoby. Tym bardziej nie jest łatwo taką książkę krytykować, a esej „Gorset, wstyd i kocie uszka. O transkobiecości” zawiera elementy zdecydowanie prowokujące do dyskusji.

Transpłciowa autorka i kulturoznawczyni J. Szpilka stawia sobie za cel inne opowiadanie o doświadczeniu transkobiet. Oderwane od schematycznego opowiadania o uwięzieniu w obcym sobie ciele, a także niepodyktowane z góry przez odwołania do doświadczeń przemocy i cierpienia. To zdecydowanie się chwali, bo – również w kontekście ostatniej uchwały Sądu Najwyższego – trudno nie myśleć o realizacji potrzeb osób trans jako dążeniu do „normalności”. Nie w rozumieniu odgórnie narzuconego wpisania się cispłciowe normy, lecz wywalczenia sobie uprzedmiotowienia i równego traktowania, w dodatku na własnych warunkach.

Pokazywanie potrzeb, pragnień i emocji transkobiet bez wstydu jest czymś niezmiernie potrzebnym do osiągnięcia tych celów. J. Szpilce znacznie słabiej udaje się spełnić podstawową obietnicę „Gorsetu…” niż prowadzić ogólne rozważania o teorii feministycznej, teorii queer i ich przecięciach z codziennością transdziewczyn. Wydany przez Czarne esej można potraktować jako zgrabne wprowadzenie dla osób zainteresowanych dalszym wgłębianiem się w tę tematykę. Szkopuł w tym, że w trakcie lektury szybko pojawia się poczucie niedosytu.

Szpilka nie potrafi wyzwolić się z potrzeby definiowania swojego życia wyłącznie przez pryzmat transkobiecości, a przy tym niejednokrotnie wpada w pułapkę autorytatywnego wypowiadania się o osobach cispłciowych. Choć snuje opowieść przefiltrowaną przez własne doświadczenia, dowiadujemy się bardzo niewiele o tym, jakim jest człowiekiem. Każdy pojedynczy fakt o autorce (jak miłość do kobiecego punku i fantasy czy fascynacja BDSM i modą fetyszystyczną) zostaje zdominowany i z czasem całkowicie przykryty przez odwołania do tematu nad tematami.

Nie twierdzę, że książka o transkobiecości powinna ją wygumkować, byłby to postulat równie szalony, co szkodliwy. W tym niemalże obsesyjnym dążeniu, by dołączyć przedrostek „trans” do każdej możliwej kwestii, od bycia nerdem aż po wybierany makijaż, Szpilka kreuje obraz tak wąskiego wycinka rzeczywistości, że aż trącącego fałszem. Obraz jednej osoby, której nie jesteśmy w stanie poznać, bo tworzy ona przed nami mur zbudowany ze stereotypów, uogólnień, psychologizowania i własnej nieśmiałości.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ