
Dwadzieścia lat po pierwszym‚ paryskim wydaniu
„Hańby domowej” Jacka Trznadla ukazuje się
jej kolejna‚ rozszerzona wersja. To książka‚ która
jak żadna inna przedstawiła zniewolenie literatury
i pisarzy polskich w okresie stalinowskim.
Do książki dołączone zostały trzy płyty CD
z fragmentami nagrań piętnastu wywiadów prof.
Trznadla‚ składających się na „Hańbę domową”.
Nieznana wcześniej jest w tym zestawie rozmowa
z Arturem Międzyrzeckim, przeprowadzona
przez autora w marcu 1985 roku.
Rozmowa ta pozostawia pewien niedosyt, biorący się z przemilczenia
własnego wkładu poety wniesionego w dzieło socrealizmu. A przecież
na przełomie lat 40. i 50. nie pisał Międzyrzecki jedynie wesołych
piosenek‚ takich jak „Trzej przyjaciele z boiska”. W 1953 roku wydał
np. tom wierszy „Noc noworoczna”‚ a w nim wierszowaną opowieść
o pierwszym zebraniu Krajowej Rady Narodowej z Bolesławem Bierutem.
Rosenbergów‚ skazanych na śmierć za wykradzenie dla Sowietów
sposobu produkcji broni atomowej‚ nazwał w utworze „Dzieci Juliusza
i Ethel” – „zbawcami czci Ameryki”. Pisał o Stalinie i Dzierżyńskim‚ oczywiście
o Nowej Hucie‚ o gwiazdach Kremla i milionie wart stalinowskich‚
a w rocznicę tzw. wyzwolenia Warszawy stwierdzał‚ że „wolność mojej
ojczyzny przywiózł żołnierz znad Oki”.
Miał Artur Międzyrzecki piękną kartę wojenną. Służył w II Korpusie
generała Andersa, walczył pod Monte Cassino i Bolonią, zaczynał jako
podchorąży, awansowany został do stopnia podporucznika, był artylerzystą,
dowodził baterią. Zmarły w 1996 roku prezes Polskiego Pen
Clubu był wybitnym erudytą‚ a przy tym uroczym człowiekiem i świetnym
gawędziarzem. Szkoda‚ że profesorowi Trznadlowi nie udało się
skruszyć pancerza‚ pod którym autor „Wygnania do rymu” skrył swoje
socrealistyczne utworki-potworki. Co nie zmienia faktu‚ że „Hańba
domowa” dzięki dołączonej do niej jeszcze jednej rozmowie stała się
pełniejsza.










