środa, 22 marca 2017
WydawcaRebis
AutorUmberto Eco (red.)
Recenzent(KM)
Miejsce publikacjiPoznań
Rok publikacji2007
Liczba stron456


Trzy lata temu Umberto Eco opublikował „Historię piękna”, teraz dopełnił ją „Historią brzydoty”. Powiedziałbym,
że o wiele ciekawszą od tej pierwszej, przede wszystkim dlatego, że postawioną przed laty przez Stanisława Grochowiaka diagnozę uważam za bardzo trafną: „Wolę brzydotę/ jest bliżej krwiobiegu/ Słów gdy prześwietlić/ Je i udręczać”.

Antologia Umberta Eco objemuje teksty z trzech tysięcy lat opatrzone absolutnie rewelacyjnymi
ilustracjami, głównie reprodukcjami dzieł sztuki.
„W demonach, obłąkanych, straszliwych nieprzyjaciołach i niepokojących obecnościach – czytamy – w obrzydliwych otchłaniach i zwyrodnieniach, które
ocierają się o wyrafinowanie, w odmieńcach i żywych trupach ujawnia się niezwykle szczera, a często też nieoczekiwana wena ikonograficzna”.

W różnych epokach pojęcia piękna i brzydoty miały, oczywiście, też różny i względny charakter. Wolter proponował: „Zapytajcie ropuchy, czym jest piękno, piękno prawdziwe. Odpowie wam, że piękna jest jego samica, z jej dwojgiem pięknych, krągłych oczu, nasadzonych na drobnej główce, o szyi płaskiej i szerokiej, żółtym brzuchu i brunatnym grzbiecie. Zapytajcie czarnego mieszkańca Gwinei: dla niego piękno uosabia ciemna, lśniąca skóra, głęboko osadzone oczy i płaski nos. Zagadnijcie o to diabła: powie wam, że piękno jest rogate, ma cztery pazurzaste łapy i ogon”.

Nie bójmy się brzydoty ani nie odwracajmy się od niej ze wstrętem. To Hitler, sam – malarz, tyle, że przeciętny, potępiał sztukę współczesną
jako zdegenerowaną. To Chruszczow o obrazach awangardzistów powiedział,że wydają się malowane oślim ogonem. Tymczasem czym naprawdę jest brzydota? A może inaczej, jaką misję ma do spełnienia? „Ona ukleja najbogatsze formy/ Ratuje kopciem/ Ściany kostnicowe/ w zziębłość posągów/ Wkłada zapach myśli”.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ