
Prawie 2,5-kilogramowa książka „Kabaret TEY. Z tyłu sceny” Tadeusza Osipowicza to pomnik postawiony twórcom jednego z najważniejszych kabaretów PRL-u. Jej fizyczny rozmach nie pozwala przejść obojętnie. To 304 strony, format rozmiaru płyty winylowej, gruba okładka, kredowy papier, ponad 400 unikalnych fotografii sprawiają, że lektura staje się rodzajem wejścia „za kulisy” kabaretu i czyni publikację wyjątkową.
Ale tę książkę należy nie tylko oglądać. Narracja Tadeusza Osipowicza prowadzi czytelnika przez cały okres działalności kabaretu: od jego początków po moment schyłku. To relacja z pierwszej ręki: autor przez kilkanaście lat był członkiem zespołu, dzięki czemu odsłania kulisy powstawania kolejnych programów, atmosferę prób oraz rozmowy toczące się na zapleczu sceny przy ulicy Masztalarskiej w Poznaniu. Jak twierdzi Osipowicz, napisał tę książkę z potrzeby sprostowania wielu rzeczy. Nie rości sobie pretensji do pełnej obiektywności, ale zarazem unika tonu oskarżycielskiego i próbuje raczej rozkładać odpowiedzialność za kryzys popularności zespołu między wszystkich jego członków. Ten ciepły ton świetnie oddaje sentymentalny charakter publikacji. Autor pokazuje również zmiany zachodzące w kabarecie, często wynikające z różnic artystycznych, co czyni jego opowieść szczególnie delikatną i wymagającą wyczucia, zwłaszcza tam, gdzie łatwo byłoby kogoś urazić.
Najciekawsze jest jednak to, że książka nie kończy się na druku. Osipowicz zbudował do niej równoległe archiwum online: ponad 20 kodów QR prowadzi do nagrań audio i wideo związanych z rozdziałami. Dopiero tam widać, jak szeroki jest ten materiał: obok archiwalnych fragmentów dźwiękowych pojawiają się całe bloki poświęcone konkretnym programom i przedstawieniom, takim jak „Dislus Ursus Super Star”, „Bajka o baraku i złotej szpilce”, „Zbiórka, czyli z rolnictwem na Tey”, „Na granicy”, „Szlaban”, „S tyłu sklepu”, „Tryptyk”, „Przedszkole”, „Szkoła”, „Uniwersytey”, „Najlepiej było nam przed wojną…” i film „Filip z Konopi”. Książka jest nie tylko albumem wspomnień, ale też mapą całego repertuaru TEY-a.
Praca Tadeusza Osipowicza jest imponująca: autor sam zbierał materiały, sam je porządkował i wydał album własnym sumptem. To nadaje książce szczególną rangę: nie jest jedynie publikacją wspomnieniową, ale też próbą ocalenia pamięci o zespole, który mocno współtworzył kulturę PRL. Teraz autor zabiega o powstanie Muzeum Kabaretu TEY w Poznaniu. Oby to marzenie się spełniło.











