Wtorek, 12 lutego 2013
WydawcaSine Qua Non
Autorscen. Jakub Ćwiek, rys. Dawid Pochopień
RecenzentTON
Miejsce publikacjiKraków
Rok publikacji2012
Liczba stron68


Stworzoną przez siebie, a może bardziej „poddaną
dekonstrukcji” przez siebie postać niepokornego
Lokiego, Jakub Ćwiek spopularyzował
w dwóch zbiorach opowiadań, otwierających
cykl „Kłamca”. Potem przyszła czas na powieść,
a teraz – na komiks. To ruch odważny, zważywszy
na wciąż cokolwiek mierny „kulturny” wydźwięk
tego medium w naszym kraju.

Loki, pomimo statusu sługi ciągle nieobecnego
Wszechmogącego, nie jest u Ćwieka ani
archetypicznym skandynawskim bogiem, ani nadistotą przynależną do
grona aniołów. Przeciwnie, z tymi drugimi ostro handluje – na pióra
pochodzące z ich skrzydeł. Za nie załatwia sprawy, z jakimi tamtym,
działającym metodami bardziej „konwencjonalnymi” uporać się trudno.

Fabuła komiksu „Viva l’arte” nie stanowi adaptacji żadnego z dotychczas
znanych tekstów, a odrębną historię osadzoną w uniwersum
„Kłamcy”. Przed Lokim pojawia się nowa misja wyjaśnienia zagadki zaginionego
bezdomnego, z którym wiązano zupełnie inne plany. Tropy
do jej rozwikłania prowadzą wprost w rozległe kanały stanowiące
podziemia Nowego Jorku, gdzie gnieżdżą się najprzeróżniejsi dziwacy.
Niektórzy paranoicznie niebezpieczni, zwłaszcza w swych wierzeniach.
Sekciarze wszak zawsze marzą o potędze…

Twórcą rysunków do „Viva l’arte” jest ilustrator Dawid Pochopień.
Kolorem pokrył je z kolei animator Grzegorz „Gino” Nita. W efekcie
ich pracy powstał album wyraźnie nawiązujący stylem do mrocznych
wzorców współczesnego komiksowego horroru amerykańskiego,.
Ciosany dość grubą kreską, na poły realistyczny, zdradza malarskie zakusy
autorów, ale zawiera także sporo formalnych uproszczeń,

Ćwiek, usiłujący przełożyć swą prozę na język komiksu, ryzykuje
w dwójnasób. Poza nadaniem postaciom i ich światowi konkretnych
twarzy czy kształtów, posługuje się w „Viva l’arte” również dłuższą fabułą.
Jej raczej konwencjonalny przebieg współgra dobrze z ujęciem
graficznym, co widać szczególnie w zarysach postaci i ich mimiki. Stąd
też dla dotychczasowych czytelników, mających już z pewnością własne
wyobrażenie mrocznej rzeczywistości „Kłamcy”, przyjęcie tej, zaproponowanej
w albumie, stanowić może nie lada wyzwanie.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ