
Trzecia część cyklu, któremu można by nadać zbiorczy tytuł „J’accuse”, pożyczając go od Zoli. Dodam od razu, że autorów jest wielu, nie sam Artur Nowak – obok niego stoją inni badacze tematu, profesorowie Obirek, Stempin, Bartoś, Ziemiński, bracia Sekielscy, by wymienić tych najbardziej znanych. Wszyscy zajmują się sprawami Kościoła. Katolickiego, tak się składa, bo to najtrudniejszy do ruszenia bastion chrześcijaństwa.
I nie obiecujmy sobie za wiele – jeśli w innych krajach, nawet tych z katolicyzmem jako religią dominującą (przykładem Irlandia Północna), zmiany są zauważalne, Kościół uznaje swoje błędy i gotów jest nie tylko do nic niekosztującego okazania skruchy, ale do wypłat konkretnych odszkodowań, u nas w Polsce panuje wciąż mit „przedmurza”, słowa krytyki, nawet najbardziej uzasadnionej, traktowane są jako „atak lewicy na wiarę, tradycję i patriotyzm”. Dziwić może, że patriotyzm utożsamiany jest automatycznie z wielmożami Kościoła – łatwo zapomina się o niesławnych jego postaciach, kolaborujących z zaborcami różnej maści.
Artur Nowak swój opis kuriozalnych postaci kurii polskiej przeplata wtrętami historycznymi (fascynująca opowieść o jezuitach i ich wewnętrznych sporach), nie stroni od przykładów ślepego uporu (budowa poronionego i wyśmiewanego gmachu Świątyni Opatrzności Bożej, autor nazywa ją „sagą polskiego nieudacznictwa z domieszką mesjanizmu” – nader łagodnie, architekci mają bardziej dosadne zdanie na temat tej budowli), otwarcie mówi (chwała mu za to) o pysze i zwykłym chamstwie purpuratów w rodzaju biskupa Flaszki, stara się wytłumaczyć, dlaczego politycy z rządzącej (w danym momencie) partii n i g d y nie odważą się powiedzieć czegokolwiek przeciw Kościołowi.
Czytałem z zaciekawieniem, ale i z rosnącym znużeniem – czy potrzebne jest tak detaliczne wymienianie win, przewin i wykroczeń? Może tak, większość Polaków do kościoła nie chodzi, ale broni jednak jego „istoty” – „Kościół jaki jest, każdy widzi”, sparafrazujmy słowa księdza Baki. Każdy widzi, ale nie dostrzega zła, nie chce go zobaczyć. Do nich nie trafi cykl „J’accuse”. Wiem to, znam dobrze takich ludzi.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788383913490″/]














