
Bohaterka tej doskonale udokumentowanej pracy przyszła na świat w Charkowie, prawie całe życie spędziła w Wielkopolsce, a umarła w Katyniu. Z mlekiem matki wyssała zamiłowanie wokalno-instrumentalne, po ojcu generale Józefie Dowbor-Muśnickim przejęła hart ducha. Czy również chęć założenia munduru?
Militarny etap życia zainaugurowała akcesem do juzistek. Ta formacja powstała na polecenie Józefa Piłsudskiego, prawdopodobnie z inicjatywy jego drugiej małżonki Aleksandry. W Zegrzu pod Warszawą organizowano szkolenia przeznaczone dla żeńskiego personelu pomocniczego wojska oraz łączności. Przygotowywało je Ministerstwo Spraw Wojskowych razem z Ministerstwem Poczt i Telegrafów. Chodziło o przyuczenie kobiet do obsługi i konserwacji aparatów Juza, Morse’a i tzw. stukawek. Operatorki telegrafu drukującego Juz nazywano juzistkami. Odpowiednio obsługiwane maszyny uniemożliwiały podsłuch i rozszyfrowywanie treści depesz osobom postronnym. Wykwalifikowane panie miały w trakcie działań zbrojnych funkcjonować w służbie łącznościowej pomiędzy jednostkami wojskowymi.
Janina, niespełniona artystka muzyczna, zapalona szybowniczka i spadochroniarka, latem 1939 roku zmieniła stan cywilny. Wyszła za Mieczysława Lewandowskiego, instruktora szybowcowego. Kilka lat od niej młodszy, szczerze ją kochał. Poukładany, odważny, przystojny, wysportowany. Po krótkiej podróży poślubnej rozstali się „na chwilę”, która okazała się wiecznością.
Trzeciego dnia wojny opuściła Poznań i razem z lotnikami sportowymi (!) z Aeroklubu Poznańskiego wyruszyła za Bug, gdzie mieli otrzymać przydział do nowo formowanych oddziałów polskiej armii. Po wielu perypetiach znaleźli się na Podolu, gdzie dotarła do nich tragiczna wieść o agresji Sowietów. Kilka dni później wpadli w ich ręce. Trafili do obozu NKWD w Ostaszkowie. Głód, wszy, brak higieny… I nieustanna walka, aby trzymać fason. By się nie poddać, żyjąc nadzieją na lepsze jutro.
Wycieńczona fizycznie, lecz wciąż silna psychicznie – została, wraz z towarzyszami niedoli, przetransportowana (podróż bydlęcymi wagonami zabrała wiele dni) do Kozielska. Tam zmieniła swe dane osobowe oraz datę urodzenia, aby nie zostać rozpoznaną jako córka generała walczącego z bolszewikami. Nie wiadomo, czy udało się zachować incognito. Dokładna data jej śmierci nie jest znana. A opis, znaleziony w dole śmierci, przy ciele jednego z oficerów: „jest z nami Lotniczka, trzyma się dzielnie”, chociaż tak lakoniczny, mówi bardzo wiele.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788384270622″/]










